Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2013

Friends will be friends

Obraz

Quando você ler, eu vou estar bem longe

Działo się to jakiś rok, może dwa lata temu. Pan Profesor za nic nie chciał się zgodzić na odwołanie ostatniego wykładu przed świętami (o godzinie 18). Chodzimy, prosimy, raz, drugi, trzeci. Pomogło dopiero wysłanie koleżanki - skrywającej się na Kronikach pod pseudonimem Kubuś - z wielkim biustem i jeszcze większym dekoltem. Zanim jednak wpadliśmy na ten genialny plan, obmyślaliśmy inne: - Napiszmy taką kartkę jak zostawiają wykładowcy: Studenci odwołują zajęcia w dniu takim i takim... Ha ha, nawet śmieszmy żarcik. Jakaż to szkoda, że nie można tak naprawdę zrobić. Przynajmniej nie można było ten rok-dwa temu. Ostatnimi czasy (konkretnie przedwczoraj) kochani moi los Estudiantes wystosowali do Pana Afryki mail o takiej treści: Szanowny Panie Profesorze, Niestety mamy jutro po południu zaliczenie z literatury, w związku z czym jest całkiem możliwe, że na przedpołudniowy wykład z Panem Profesorem nikt nie przyjdzie. Informujemy, żeby się Pan nie fatygował. Pozdrawiam...

Abuelita

Odkopane z Dha Dheuga, acz na czasie. Wraca sobie Heniek do domu około 14 (zwykle wracałam i wracam nadal ok. 20). Wchodzi do swojego pokoiku. Z przyzwyczajenia zapala światło. Odsłania okno. Jednak gasi światło. Zagląda do kuchni, ponieważ niezależnie od tego o której wraca ZAWSZE jest głodny. Akurat w kuchni siedziała Abuela. - Ciotka chora, wylew miała. Heniek zagląda do lodówki. - Zwracała przez całą noc. Heniek zamyka lodówkę. - Aż wezwali karetkę o czwartej nad ranem. Heniek wynajduje bułki i sałatę. - Bo ona tak zwracała i zwracała przez całą noc. Heniek odkłada artykuły spożywcze. - Jeszcze to ucho jej całe zaropiało. Pokonany Heniek opuszcza kuchnię z pustymi rękami. Następnego dnia wróciłam zwyczajowo wieczorem i zapytałam, czy może ksiądz po kolędzie już był. - Był, ale szybko sobie poszedł. - ? - Wymiękł, gdy Abuela zaczęła opowiadać o chorobach. A to już opowieść bardziej współczesna. Abuela poszła do sklepu wykłócać się o pieniądze...

Piątek, nie trzynastego

Obraz
Wszystko to wydarzyło się w piątek. Zajęcia pierwsze: O Professor życzy sobie porozmawiać z Heniem, Galletą i DeJotą. Jako że zdolne jesteśmy niesłychanie i nasze prace ukazały się na Revista á gua Vai i tak ładnie piszemy to może byśmy pomogły przy pewnym scenariuszu. Bardzo chętnie. Zajęcia drugie: La Profesora prosi Henia o publiczne odczytanie swego wypracowania, gdyż niezwykle ją ubawiło. Bardzo chętnie, miło mi niezmiernie. Zajęcia trzecie: Henio dostał z kolokwium 3 z dopiskiem recuperación z powodu tego, że oblał totalnie wypracowanie. Czyli generalnie to zaliczone, ale trzeba poprawić. Bo Henio pisać nie umie. Heniu, ogarnij się. PS. Z tego oblanego wypracowania dostałam 5 punktów na 8 możliwych.

Por ela ser tão feia

Obraz
Upewnia się Henio przy pomocy Google'a, czy pewną frazę w portugalskim stosuje się w takim kontekście, jak się Heniowi wydaje. Wpisuje zatem w okienko wyszukiwarki coś, co przetłumaczyć można jako "ponieważ ona jest". Pierwszy wynik, jaki wyskoczył brzmi: "Czy należy przestać z kimś rozmawiać dlatego, że jest brzydki?" Jak to się mówi: worek na głowę i za ojczyznę.

Nie mam pojęcia o co chodzi, ale zjadłabym jabłko

Chwalę się Eulalii: - Nauczyłam się co to jest wykres w formie fluktuacji w postaci oscylacji rozbieżnej. - Gratulacje, ja już zapomniałam co mówiłaś. Przytaczam te słowa, by wprowadzić atmosferę, jaka panuje na zajęciach: właśnie taka fluktuacyjno-oscylacyjna. Na tych właśnie zajęciach rozprawialiśmy o teorii nauki. Aby wyjaśnić niektóre właściwości rozwoju porównywaliśmy naukowców i ich osiągnięcia do ludzi z przepaskami na oczach, którzy sięgają po jabłka na drzewie. Zwykle tak to jest, że zjawiska i pojęcia abstrakcyjne (tudzież te rzeczywiste, lecz trudne do ogarnięcia wyobraźnią) popieramy rzeczywistami przykładmi, aby ułatwić ich zrozumienie i przyswojenie. Tak też jest w tym przypadku: naukowcy dokonujący odkryć to totalna abstrakcja, natomiast banda osób o zasłoniętych oczach koczujących pod jabłonią i na ślepo szukających owoców jest zjawiskiem niemal codziennym. Na gramatyce opisowej zajmowaliśmy się rozbiorem zdań. U tablicy el Entusiasta, któremu przypadło ...

Dzikie świnie

Obraz
Siedzę i ciężko pracuję, piszę wypracowanie o Alentejo. Po napisaniu i tak połowę musiałam wyrzucić, bo za długie wyszło, ale jeszcze u początku pracy planowałam zamieścić krótkie informacje o każdym temacie, który o Professor poruszył na zajęciach. Dlatego skarżę się Kubusiowi: - Co ja mam napisać o tych dzikich świniach? dzikie, krwiożercze bestie polujące na ludzi - Że są spokrewnione z oswojonymi? Mają delikatne mięso? Biegają stadami, znajdują trufle, żyją w lasach/na bagnach/nizinach/w górach, mają proste/zakrzywione ogony. Dobrze im z oczu patrzy. W razie braku posiłku potrafią zjeść człowieka. - A skąd one tam człowieka wezmą? Jedna trzecia kraju, a 7% luda tam mieszka. Tam nic nie ma, tam się nic nie dzieje. - Nie ma, bo wszystkich świnie zjadły.

Henryczki

Obraz
Znalezione na bibliotecznej półce.