Amaro dusi papugę
Są takie rzeczy, które nie wszyscy zrozumieją. Są takie historie, które nie rozśmieszą osób, których tam nie było. Ale pozwolicie, że zapiszę sobie taką historię tutaj, żeby kiedyś, po latach (jeżeli Blogger nie upadnie tak jak mój poprzedni, siedmioletni blog, ale nieee, ja żadnej urazy nie trzymam, już całkiem o sprawie zapomniałam, wcale do tego nie wracam, to było tak dawno, kto by to pamiętał, że był cały żółciutki, pełen śłitaśnych obrazeczków i różnych głupich tekstów, które zapisałam, żeby nie zginęły) przeczytać, przypomnieć sobie i się uśmiechnąć. A może wzruszyć. Siedzimy na zajęciach w małej salce, skupieni wokół stolika. Nie wszyscy, bo nie wszyscy się zmieścili i piszą na kolanach. Pani doktor prowadzi zajęcia, Pilantra częstuje wafelkami, a w szafie siedzi Profezorro. Też nie wiem, o co chodzi z tą szafą, ten żarcik już krążył, jak dołączyłam. – To teraz państwo mają dwie minutki, żeby sobie przypomnieć strukturalizm. Ludzkie głosy milkną, słychać szelest przerzuc...