Posty

Wyświetlanie postów z 2014

Czwartek

Obraz
Jako że jest czwartek, nie obejdzie się bez cytaciku z moich ukochanych zajęć (cytacik pochodzi z jakieś ważnej i poważnej klasyki literatury: Ja cię wolę niż moje indyki . I niech to będzie podsumowanie zajęć z literatury oraz niech posłuży za odpowiedź na pytanie: "czy możliwa jest komercjalizacja w humanistyce? Czy humaniści tworzą coś, za co inni są skłonni zapłacić?"

I rzeczywiście tak jest

Samobójstwo na 1000 sposobów Rozdział III Tydzień temu zajęcia były dziwnie spokojne i nudne, więc na takie przygotowałam się i dzisiaj. Rzeczywiście, na początku wydawało się, że nie będzie czego notować, ale z czasem wykład się rozkręcił. Konkretnie rozkręciło mnie zdanie, uwaga, cytat: opinie sprzeczne nawet jak się nie czytało książki . Koniec cytatu. Najpierw musiałam znaleźć notatki. Zgadłam, że to ta kartka, na której widniało wielkimi literami: DEBIL. Były to moje własne refleksje na temat pisarzy, niestosujących znaków interpunkcyjnych. Zajmujemy się dzisiaj autotematyzmem i autobiografią. Mamy mieszanki autobiografii i fikcji. Czyli znów będziemy się zachwycać faktem, że pisarzy coś zainspirowało. Coś poza procentami, ma się rozumieć. Stare formy już się przejadły i trzeba je zastąpić nowymi, wyruszyć na poszukiwania. Akurat weszła Artista, której sposobem na przetrwanie tego wykładu jest skrócenie swojej obecności na nim do minimum, więc nie wiem, jakie i...

Herbata z rumem

Czwartek. A więc najwyższy czas na drugi rozdział mojej genialnej powieści Samobójstwo na 1000 sposobów . Znów nie zdążyłam napić się kawy, ale tym razem nie klęłam, a wręcz przeciwnie – recholiłam się jak głupia siedząc na wprost profesora. Zastanawiało mnie tylko, czemu on wyglądał, jakby mówił o tym wszystkim zupełnie poważnie. Dzisiaj nie będzie wiele ode mnie. Nic o żarciu dla psów ani farbie do włosów. Dzisiaj tylko i wyłącznie notatki dotyczące literatury, poważnej nauki o literaturze: dosłowne cytaty, to, co profesor powiedział (oraz to, co mi się wydawało, że powiedział) i raptem kilka moich komentarzy (zapisanych kursywą). A to dlatego, że zostałam tak przytłoczona poziomem naukowości tego wykładu, że nie mam już nic do dodania. To co nas zaskakuje i zdumiewa to obecność wody. Pod różnymi postaciami oddziałuje na bohaterów. Najpierw deszcz. Pada. Morza i jeziora to też woda. Woda jest substancją płynną znajdującą się w różnych cieczach oraz wszystkich napojach. N...

Bez kofeiny

Czwartek to taki paskudny dzień, gdy wstaję bladym świtem po całym dniu na uczelni. Spóźniam się na zajęcia, nie mam czasu na wypicie kawy, a muszę jakoś wytrwać na wykładzie z literatury francuskiej. Porównujemy powieść tradycyjną z nową powieścią. Dzisiaj zajmowaliśmy się tekstem Malone umiera. Chcecie zobaczyć moje notatki? UWAGA! Filolodzy oraz osoby, które nie lubią, jak przeklinam proszone są o nieczytanie. Wszystkie miejsca są fikcyjne, oprócz Vichy, Cannes, Roterdamu i Izraela, które są prawdziwe. Zawsze istnieją jakieś odniesienia do rzeczywistości, związek między rzeczywistością a wyobraźnią. Coś realnego ich zainspirowało. Nie może być. Pingwin wspominał Genewę, gdzie się urodził. Zajebiście. I mieszkanie w Paryżu. Coś nad Loarą. ZABIJCIE MNIE Pokazywanie fragmentów rzeczywistości. Ławeczka w parku, posesja, dom. Za co? :-( Czas. Kuźwa, dłuży się. Mój borze szumiący, co za pier***. Historia ludzi dobrej woli jest przykładem tego, czego te zajęcia nie d...

Ja latam!

Obraz
Lekcja pierwsza jazdy na deskorolce Umiem skręcać w prawo. Lekcja druga Umiem skręcać w lewo. Lekcja trzecia Jadę slalomem. Lekcja czwarta Jadę prosto. Lekcja piąta Jadę szybko. Lekcja szósta Ja latam! Ja latam! – Może byś sobie kupiła taki ochraniacz na zęby jak mają bokserzy? – zaproponowała Eulalia robiąc mi opatrunek. Uznałam wtedy, że bardziej adekwatną nazwą dla mojego nowego pojazdu będzie deskoLOTKA. Akurat kilka dni po moim tragicznym wypadku oglądałyśmy z Eulalią Powrót do przyszłości 2 ("dawno nie było"). Czekałam tylko na tę jedną scenę. Tę scenę, która rozbudzała wyobraźnię wszystkich przyszłych deskorolkarzy. Któż nie chciał tak jak Marty jeździć na desce do szkoły? Ja z realizacją marzenia czekałam 15 lat i absolutnie było warto! Tylko muszę jeszcze dokupić ochranicze. W drugiej części filmu, w roku 2015, Marty porusza się na różowej desce, która nie jeździ, tylko unosi się nad ziemią (po co ja to piszę? Jest ktoś, kto tego ni...

Polowanie na żaby

Obraz

Brum, brum

Obraz
Moje kochane bąbelki! Henio jedzie w siną dal. Zostawiam Wam cztery nowe lub odświeżane notki, wszystkie widoczne w slajderze na górze, linki działają. Zapewne notki nie są wolne od błędów, ale nie mam już czasu na korekty (liczba mnoga, bo zwykle poprawiam i poprawiam i edytuję...). Tych bardziej wrażliwych na omyłki proszę o miesiąc cierpliwości.

Wakacje, znów będą wakaaaacje

Pozbierałam kilka wakacyjnych wpisów ze starego bloga. Pochodzą z roku 2011. Mam nadzieję, że jak powrócę za miesiąc to znów taką notkę naskrobię. Babcia mówi, żebym lepiej nie spała na strychu, bo tam tylko kurz i pająki. Posłuchałam jej i zeszłam na dół, coby uciec od kurzu i pająków. Rano obudziło mnie pełzające po kołdrze stworzenie o ośmiu nóżkach. Kolega miał na sobie koszulkę z napisem POCAŁUJ MNIE dziś są moje urodziny . Ciekawa żem była, jak to takie cudo działa, więc pozwoliłam sobie zapytać: – Jest południe, ile dziewczyn cię wycałowało? – Dwóch chłopaków. Idę ja sobie na spacerek. Nagle zza zakrętu wyłania się człowiek z psem. Na mój widok zaczął piesieja przywoływać, co spowodowało, że zaczęłam się zastanawiać, czy to bezpieczne przechodzić obok tego zwierza. Tak więc pytam ja właściciela: – Nie ugryzie? – Nie, nie ma zębów. Z serii „Niesamowite opowieści” zasłyszane w radiu, może nawet dodam, iż było to Radio Lublin: – Ostatnie badania dowiodły...

Nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem

Przeglądam oferty pracy, może akurat ktoś mnie szuka. Zaczynam mało ambitnie. Sprzątaczka Wymagania: zaangażowanie wysoka motywacja do podjęcia pracy Mam wysoką motywację do zarabiania pieniędzy. Jak to to samo, to możemy się dogadać. Praca fizyczna Wymaganie: Orzeczenie o niepełnosprawności. Praca biurowa, wymagany język obcy. O, coś dla mnie, znam nawet trzy. Wymagany niemiecki lub francuski. -.- Dla studentów filologii obcych sześciomiesięczny, bezpłatny staż z opcją przedłużenia współpracy Marzyłam o tym. O, prosz. Jest coś. Pisownia oryginalna. redaktor tekstów polsko- i obcojęzycznych z językiem hiszpańskim Wymagania: kierunkowe wykształcenie (preferowana filologia hiszpańska, filologia polska, lingwistyka stosowana albo kierunki pokrewne) doskonała znajomość języka obcego (hiszpańskiego, najlepiej także znajomość języka angielskiego) przygotowanie do pracy z tekstem obcojęzycznym, dyspozycyjność i elastyczność, mile wi...

Eurowizja Spoko

Obraz
Notka przeterminowana tylko o dwa miesiące. Wtedy to miał miejsce konkurs piosenki znany pod nazwą Eurowizja. Polskę reprezentowali Cleo i Donataaaan z utworem My Słownianie . W ostatnią niedzielę przed konkursem wyemitowano odcinek rancza, w którym swoje umiejętności zaprezentował zespół Duo Spoko, czyli Patryk Pietrek i Jola. Eulalia była jedną z tych szczęśliwych osób, które nie słyszały przed Eurowizją piosenki My Słowianie . Bardzo chciałam jej zaprezentować tę patriotyczną pieśń, ale najpierw musiałam ją przestrzec. – Nie przestrasz się, ale tam w jednym wersie padają słowa „ nasze panie nie mają kompleksów, bo nie mają powodów by ich mieć ” . – A, to znam! To Pietrek napisał!

Sliders: ślizg na samo dno

Obraz
Bywa tak, że odnajdujemy w Internecie seriale, które porywały nas w dzieciństwie. I oglądamy. Odcinek, dwa... I na tym kończymy, bo to już nie to samo, co kiedyś. Czujemy się rozczarowani. Ale bywa też tak, że oglądamy sezon, dwa... i łomatkoscórko! nie możemy się oderwać. Rozczarowanie przychodzi później. Przykładem takiego serialu jest Sliders (to trzeba usłyszeć). Co za idiota wymyślił Piąty Wymiar ?! O co chodzi? O fizyczne pojęcie czasoprzestrzeni wielowymiarowych. Jak mogliście nie wiedzieć? Ale dlaczego akurat piąty? Bo u Wellsa były cztery? Ale on podróżował w czasie, a w Slidersach mówią wyraźnie, że podróże w czasie nie są możliwe, więc jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Pięć wymiarów to oni zwiedzają w pierwszych dwóch odcinkach. Głównym założeniem serialu jest to, że wymiarów jest osiem. Ale w poziomie! ∞ Ale może od początku. Sliders – to serial produkowany w latach 1995-2000, który opowiada o pozdróżowaniu między równoległymi światami, które rozwijały się inac...

Oliwkowy labirynt absurdu

Obraz
Niby jak ja mam napisać esej o literaturze, skoro zamiast delektować się lekturą widzę tylko i wyłącznie błędy? Kiedyś tylko logiczne, dzisiaj również w tłumaczeniach i interpunkcji. Jak łatwe byłoby moje życie, gdybym się tego wszystkiego nie uczyła. Postanowiłam zaryzykować i widząc, jak Mendoza bredzi w książce Oliwkowy Labirynt , napisałam esej, w którym w możliwie łagodny sposób udowadniałam, że autor jest idiotą ignorantem i nie ma pojęcia, o czym pisze. Zacznijmy od tego, że humor w książce Mendozy opiera się na absurdzie, na sytuacjach niemożliwych, irracjonalnych, nielogicznych. Wiemy jednakże, że taka była intencja autora i że on również zdawał sobie sprawę, że to, o czym pisze wydarzyć się nie może. Z jednej strony mamy humor absurdu, a z drugiej świat przedstawiony, czyli świat, który sobie pisarz wymyślił mając wizje spirytus tyczne . Niby autor tworzy różne fantastyczne elementy, ale nawet w rzeczywistości, w której wiedźmy latają na miotłach, zwierzęta mówią, a ...

Henio gotuje

Obraz
Zrobiłam paellę! Henio własno- i Eulalioręcznie ugotował danie kuchni hiszpańskiej. Przynajmniej tyle mam z tych trzech lat studiów. – Co tam jest w tej paczce? – Owoce morza. – Jakie? – No, takie różne. – A konkretnie? – Krewetki i takie tam. – Możesz przeczytać, co jest napisane na opakowaniu? – Ech... Macki kalmara indyjskiego... – STOP! Nie! Nie czytaj! Nie chcę wiedzieć.

Czy w Lublinie pada?

Obraz
Byle do egzaminu z hiszpańskiego. Jak już będzie po wszystkim to blog odżyje, ja się rozleniwię, okna się umyją, a pająki wyprowadzą z mojego pokoju. Byle do wakacji. EDIT: Zdałam sobie sprawę, że to zdjęcie wymaga kontekstu. Otóż mój kochany Grubasek rozłożył się na parapecie z wyrazem pyska „pełnia szczęścia”. Miałam ją stamtąd zabrać i zamknąć okno, gdy zacznie padać, coby mi się nie nalało do pokoju. Gdy zaczęło padać, podniosła łebek i pochrząkiwała z niezadowoleniem, jednak nie chciała schodzić z parapetu. Cóż począć, jak ma się miękkie serce? Przykryłam zarówno psa jak i wszystko dookoła ręcznikiem. Jak widać, była zachwycona.

Kilka ogryzków

Obraz
Robiłam ostatnio porządki na dysku i znalazłam kilka notatek i szkiców, rozmówek, których nie dało się do niczego podczepić. Pewnego razu przyjaciółka namawiała mnie: – Pakuj się. Jedziemy na Erasmusa. – Pojedziemy do Portugalii i będziemy wykorzystywać Portugalczyków... – Tak. To moje największe marzenie. <3 – ...do robienia kanapek. *.* – Czemu my się przyjaźnimy? – Heniu, trzeba iść do sklepu – mówi Eulalia w dzień, w którym miała mi przygotować coś pysznego do jedzenia. – Znowu? – pytam pełna entuzjazmu. – To chcesz tę lazanię czy nie? – Nie aż tak... – Właśnie tę cechę w tobie podziwiam – powiedziała znienacka Eulalia. – A którą? Bo wszystkie są godne podziwu. – Skromność. Mojej kochanej uczelni chcę podziękować za to, że tak dba, abym była dobrze poinformowana, chcę zapytać, dlaczego rani mnie w samo serce wieszając tak brzydko i źle zrobione plakaty, oraz poprosić o nadanie mojemu psu tytułu Honorowego Studenta Instytutu Camõesa, ponie...

Francuski chiński polski piesek :3

Obraz

Sunday Morning

Niedziela. Weekend. Słodkie lenistwo. Lenistwo jak lenistwo. Pomimo moich błagań, próśb i gróźb, praca licencjacka nie chce się sama napisać. Obudziłam się i za nic nie chciało mi się wstawać, żeby szukać zegarka. Dlatego postanowiłam nasłuchiwać. Z kuchni słyszę harmider i wygląda na to, że tworzony przez więcej niż jedną osobą. Znaczy: domownicy już na nogach. Jako że nadeszła wiosna, sypiam przy otwartym oknie, które to znajduje się na parterze, tuż przy wejściu do klatki. Słyszę zatem każde tupanie, a nawet cichutkie rozmowy (sąsiedzi, strzeżcie się :>). Dzisiaj usłyszałam grupę mężczyzn, którzy naprawiali samochód. Oni rozmawiali, silnik rzęził. Analizując wszystkie dochodzące moich uszu sygnały wpadłam w lekką panikę stwierdzając, że zaspałam i, jak nic, wybiło już południe. A przecież praca licencjacka! I jeszcze tuziny innych referatów – zaczynam wątpić, czy rzeczywiście są dla nas korzystniejsze niż egzaminy. Sięgam po zegarek i co widzę? 6.53. Szósta pięćdziesiąt tr...

Jaki piękny dzień!

Obraz
– Jaki piękny dzień!... rozpocznie się za jakieś cztery godziny – pomyślałam wyłączając budzik. Jak mawia Eulalia „zwlokłam swoje zwłoki” i zrobiłam sobie kawę. Chyba. Nie pamiętam. Tak sobie zakładam, że skoro ją wypiłam to musiałam ją wcześniej zrobić. Wyglądałam co chwilę przez okno próbując odnaleźć odpowiedź na odwieczne pytanie ludzkości – może nie tyle ludzkości, co kobiet – w co się ubrać. Teraz jest chłodno, zanim dojdę na uczelnię zrobi się gorąco, a jak będę wracać to znowu będzie piź zimno. Nic dziwnego, że pogoda jest rodzaju żeńskiego. Między jednym a drugim wychyleniem za okno zerknęłam na zegarek i wykorzystując wybitne matematyczne zdolności szybko obliczyłam, że jak wyjdę z domu za –10 minut to jeszcze zdążę na seminarium. Kiedyś ich wszystkich zaskoczę i przyjdę na czas. Spóźniłam się na referat o Saussurze (nie, żeby on był jakoś szczególnie ważny dla językoznawstwa), ale na szczęście zdążyłam na własny o wściekliznie i chorobie szalonych krów (bardzo ważn...