Me want books!
Jakiś rok temu napisałam notkę A Day in the Library , którą oparłam na osobistych doświadczeniach. Kilka dni temu znów miałam przyjemność (buahahaha! xD) odwiedzić Bibliotekę Główną UMCSu i odniosłam dziwne wrażenie, że szanowna dyrekcja nie tylko przeczytała moje wypociny, ale jeszcze wzięła je sobie do serca. Pierwsza z czytelni, którą opisałam słowami: "Spotykasz się ze spojrzeniem pełnym lekceważenia i pogardy, w głosie wyczuwasz agresję, gdy oznajmiają, że trzeba zamówić. Jak śmiesz przychodzić tutaj i prosić o cokolwiek?" została zamknięta do odwołania. Właściwie to nic specjalnego, ponieważ w trakcie moich studiów zamknięto już 3 czytelnie. Z niecierpliwością czekam na rozwój sytuacji. Następnie napisałam jak udałam się do informatorium. I tutaj przeprowadzana jest prawdziwa rewolucja. Rok temu nie było tam nikogo, tylko wiatr hulał między stolikami. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy weszłam i człowiek (żywy człowiek!) zwrócił się do mnie słowami: ...