Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2013

Me want books!

Obraz
Jakiś rok temu napisałam notkę A Day in the Library , którą oparłam na osobistych doświadczeniach. Kilka dni temu znów miałam przyjemność (buahahaha! xD) odwiedzić Bibliotekę Główną UMCSu i odniosłam dziwne wrażenie, że szanowna dyrekcja nie tylko przeczytała moje wypociny, ale jeszcze wzięła je sobie do serca.  Pierwsza z czytelni, którą opisałam słowami: "Spotykasz się ze spojrzeniem pełnym lekceważenia i pogardy, w głosie wyczuwasz agresję, gdy oznajmiają, że trzeba zamówić. Jak śmiesz przychodzić tutaj i prosić o cokolwiek?" została zamknięta do odwołania. Właściwie to nic specjalnego, ponieważ w trakcie moich studiów zamknięto już 3 czytelnie. Z niecierpliwością czekam na rozwój sytuacji. Następnie napisałam jak udałam się do informatorium. I tutaj przeprowadzana jest prawdziwa rewolucja. Rok temu nie było tam nikogo, tylko wiatr hulał między stolikami. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy weszłam i człowiek (żywy człowiek!) zwrócił się do mnie słowami: ...

Mądry Miś: Księga pytań i odpowiedzi

Obraz
Dzisiaj mam dla Was notkę nie tylko napisaną, ale też przeczytaną. Czego można chcieć więcej? Mądry Miś jest lekko zestresowany w związku ze swoim medialnym debiutem, więc dodajcie mu otuchy i szepnijcie jakieś miłe słowo. ;-)

Kultura z lat pięćdziesiątych

Obraz
Dzisiaj zaprezentuję podręcznik, z którego zapewne korzystali Pickering i Higgins w edukacji Elizy. Jest to książka Jana Kamyczka (który tak naprawdę nazywał się Janina Ipohorska) "Grzeczność na codzień", która doczekała się siedmiu wydań. Mój egzemplarz jest nieco wybrakowany, ale jako samozwańczy specjalista, którego bibliotekoznawcze wykształcenie nadal stoi pod znakiem zapytania, śmiem twierdzić, iż jest to jedno z piewszych wydań, a więc rok 1955, 1956. Ten dość znany podręcznik savoir-vivre'u składa się z 27-u rozdziałów, z których każdy poświęcony jest jednemu, konkretnemu zagadnieniu. Po krótkim wstępie teoretycznym, z wyszczególnieniem najważniejszych zasad zachowania, znajdują się pytania czytelników i odpowiedzi autorki. Można by rzec, że to coś w rodzaju współczesnego forum internetowego, tyle tylko, że z większą klasą i kutr kurl kurtur kulturom osobistom. Zastanawialiście się kiedyś kto obok kogo, kto za kim, kto po lewej, kto po prawej, idzie po c...

Dziennik praktyk

Obraz
[Z archiwów depresyjnych] Z dedykacją dla DeJoty, która kilka dni temu polubiła na FB stronę instytucji. Dzień 1 Proszę zacząć od zapoznania się z instrukcją. BACH! To tylko 900 stron. "Teki z dokumentami należy układać na regałach systemem bibliotecznym: od lewej do prawej." Cóż za geniusz musiał wymyślić coś tak wspaniałego! A dokumenty i tak stoją odwrotnie. No ale po coś mnie tu wezwano, czyż nie tak? Dzień 2 - Możesz sobie wybrać: zajęcia z dziećmi lub dalsze porządkowanie dokumentów. Odpalę tylko kombajn i jadę do dzieci. Dzień 3 - Nie mam co robić, przeczytałam już cały Internet. Masz coś dla mnie? - pada pytanie w kierunku szefowej. JA MAM!!! Jeszcze 20 teczek z dokumentami. Dzień 4 - Skocz no z tym do prezydenta. Dzień 5 Nadal oczekuję na JEDNO zdanie bez wulgaryzmów. - Wybacz, że tak przy tobie bluzgamy, ale w instytucji kulturalnej inaczej się nie da. Wiem doskonale, sama bluzgam porankami, gdy tylko pomyślę, że znów muszę t...

Shaw, jego show i Henia szał

Obraz
G. B. Shaw: Pigmalion . Warszawa 1981. Podczas wakacyjnego porządkowania biblioteczki znalazłam książkę George'a Bernarda Shaw: "Pigmalion". Shaw był irlandzkim pisarzem, żył dłuuugo (1856-1950), zdobył nagrodę Nobla i Oskara za "najlepszy scenariusz adaptowany" do filmu "Pigmalion". Nie ma w historii drugiego takiego człowieka, który miałby na koncie obie te nagrody. Nie miałam do tej pory przyjemności czytać tego dramatu. I mowa tu o dosłownej przyjemności, gdyż lektura okazała się niezwykle interesująca i dotrwałam do końca. Zdarza mi się to rzadko, ponieważ:  Akcja mnie nie wciągnęła po dwóch stronach. SZRUST! (odgłos wydawany przez książkę wprawioną w ruch zamaszystym odrzutem.) Zdanie zaczyna się od "no". Nie umie pisać. SZRUST! Kolokwialny, ordynardy język. Od tego to ja mam Internet. SZRUST! Pełno sucharów. Widać, że kobieta pisała. SZRUST! Taa, a potem przyjechał książę na białym koniu. SZRUST! Już wiem kto zabił. SZ...

Ich bin back

Obraz
Ulegając naciskom światowych trendów ja również postanowiłam dodać słit focię z wakacji. Depresja z cyklu "wszystko co napiszę jest tak beznadziejne, że wstydzę się publikować" powoli ustępuje. Mam już nowe plany, szkice, może nawet pojawi się coś z tego, co winno tu zawisnąć jeszcze w czerwcu. Na początku pozwolę sobie streścić przebieg wakacji. Jak przystało na prawdziwą bibliotekarkę (i studenta, który musi się w końcu wziąć za pracę licencjacką) postanowiłam skatalogować wszystkie książki, jakie mam w domu. Spisałam je, pogrupowałam, ponadawałam sygnatury, zrobiłam listę w Excelu i kolorową mapkę mającą ułatwić poszukiwania. Och, mój drogi licencjacie, coś mi mówi, że z tego związku nic nie będzie. W domowej biblioteczce znalazłam wiele dowodów na to jak dzielnie Eulalia przygotowywała się do macierzyństwa: "Dziecko: pięlgnowanie i wychowanie" i "O rodzicielstwie" (wcale nie kupione dlatego, że autor nazywa się Spock :-D), "Rodzi s...