Sąsiadka
W czerwcu miała miejsce taka niezwykła historia: – Sąsiadka się skarży, że dwadzieścia lat w jednym bloku mieszkamy, a dzieci „dzień dobry” nie mówią – opowiada Abuela. Wprowadzam w ruch trybiki w rozumku. Przecież grzecznie się witam ze wszystkimi, nawet sobie chwilę porozmawiamy. Ostatnio sąsiadka pytała, kiedy obrona... Tylko do tych nowych rzadko się odzywam, ale oni jacyś tacy smutni. Jeszcze ani razu nie widziałam, żeby się uśmiechali [minęło ponad pół roku, a uśmiechu nadal nie widziałam]. – Która sąsiadka? – dopytuję. – Ta z trzeciego piętra, gdzie jamnika mieli. – Ale jamnika to mieli ci dwaj faceci, ojciec z synem. – I jest też żona i matka. – TO Z NIMI MIESZKA JAKAŚ KOBIETA?! Trochę mi to zajęło, ale po dwudziestu trzech latach zorientowałam się, że mam sąsiadkę, której powinnam się kłaniać. Już nawet wiem, jak wygląda. I tak, kilka dni przed świętami śpię sobie jak zawsze, ponieważ mam kochanego pieska i jeżeli ja będę spać do 14, to jej też nie będzie ...