Sąsiadka
W czerwcu miała miejsce taka
niezwykła historia:
– Sąsiadka się skarży, że
dwadzieścia lat w jednym bloku mieszkamy, a dzieci „dzień dobry” nie mówią –
opowiada Abuela.
Wprowadzam w ruch trybiki w rozumku. Przecież grzecznie się witam ze wszystkimi,
nawet sobie chwilę porozmawiamy. Ostatnio sąsiadka pytała, kiedy obrona...
Tylko do tych nowych rzadko się odzywam, ale oni jacyś tacy smutni. Jeszcze ani
razu nie widziałam, żeby się uśmiechali [minęło ponad pół roku, a uśmiechu
nadal nie widziałam].
– Która sąsiadka? – dopytuję.
– Ta z trzeciego piętra, gdzie
jamnika mieli.
– Ale jamnika to mieli ci dwaj
faceci, ojciec z synem.
– I jest też żona i matka.
– TO Z NIMI MIESZKA JAKAŚ
KOBIETA?!
Trochę mi to zajęło, ale po
dwudziestu trzech latach zorientowałam się, że mam sąsiadkę, której powinnam
się kłaniać. Już nawet wiem, jak wygląda. I tak, kilka dni przed świętami śpię
sobie jak zawsze, ponieważ mam kochanego pieska i jeżeli ja będę spać do 14, to
jej też nie będzie się spieszyć z porannym spacerem, gdy nagle... DRYN DRYN!!!
Około południa siadam na fejsbuka
i rozmawiam w Eulalią. Eulalia skarży się na deszcz (śniegu jeszcze nie było):
– Koszmarna pogoda.
– I koszmarna pobudka. Sąsiadka
przyszła i zaczęła walić do drzwi jakby się paliło. Więc jakby się sąsiedzi
skarżyli, że masz nieuprzejme dziecko, to się nie zdziw.
– A co jej powiedziałaś?
– „Taaa?”
Jakby tego było mało, sąsiadka
pytała, czy może jest Abuela albo Eulalia. Tak! Pewnie, wszyscy są w domu,
tylko każdy ignoruje twoje łupanie do drzwi. Nie wiem, jaki miałam wyraz twarzy
cedząc przez zęby „nie ma”, ale sąsiadka sama sięgnęła po klamkę,
żeby zamknąć drzwi od mojego mieszania. I jeszcze poprosiła, żebym coś
przekazała Abueli. Mam nadzieję, że to nie było nic ważnego.
Tak a propos sąsiadów. Omawiamy portugalskich komików na zajęciach. Nasz drogi o Professor, chcąc nam przybliżyć słynnego portugalskiego aktora mówi:
– On jest jak wasz Pawlak (oczywiście, ma na myśli aktora, Wacława Kowalskiego, jednak udaje, że nie pamięta nazwiska, więc dopytuje:) ale nie Pawlak, tylko jak?
– KARGUL! – krzyczą studenci.
Komentarze
Prześlij komentarz