Posty

Wyświetlanie postów z 2015

Tłumaczenie albo psikus

Obraz
Jako że dzisiaj Halloween, które z racji wyznawanego systemu filozoficznego obchodzę, opowiem Wam straszną, przerażającą, mrożącą krew w żyłach opowieść. Będzie to druga część Dr Jekylla i pana Tłumacza . Zatem, jeśli jesteście na tyle odważni, zgaście światła, włączcie nastrojową muzykę i oddajcie się lekturze. Łohoho, też mi robota – tłumaczenie. Co w tym może być trudnego? Se znajdujesz hasło i se spisujesz. Co to, w słowniku nie ma podskarbiego litewskiego ? Jest, akurat podskarbi litewski to mój najmniejszy problem. Wyobraźmy sobie, że autor oryginału jest debilem. Zdarza się, kto mu zabroni? Teksty kompletnie idiotyczne, bez ładu i składu można tłumaczyć bez poprawek. Czytelnik nie będzie miał wątpliwości, kto tu jest idiotą. Znacznie gorzej, gdy autor jest przeciętny, ale się stara i tylko czasem pomyli znaczenie wyrazów, które wyrażają podobne koncepty albo w utartym zwrocie podmieni wyraz na bardzo zbliżony znaczeniowo i sprawi, że wyrażenie jest niby poprawne, ale nie...

Dr Jekyll i pan Tłumacz

Obraz
Nie chcę się chwalić, ale muszę – mówię po polsku. I to całkiem nieźle, cały czas się rozwijam, czytuję porady, przeglądam słowniki, sięgam do wiarygodnych źródeł (jak by urocza wykładowczyni z tytułem doktora nie była, nie uwierzę, że konstrukcja „ ubrać krawat ” jest poprawna) i dbam o to, aby moja polszczyzna była jak najbliższa perfekcji. Poprawiam nawet teksty innych osób, ale tylko wtedy, gdy sobie tego życzą. W pracy nie zwracam uwagi na „opłukasz” – regionalizmy błędami nie są, a skoro wszyscy tam tak mówią, to chyba mogę to uznać za lokalizm . Niech sobie płukają , ja wypłuczę . Wszystko pięknie, tylko skrywam pewną straszną tajemnicę. Czasami dr Jekyll (Henry zresztą) języka polskiego staje się... panem Tłumaczem! [grzmoty za oknem, złowieszczy śmiech i piąta symfonia Beethovena] Z tłumaczeniami jest tak, że na początku wszystko wydaje się takie prościutkie. „Na początku” oznacza przy pierwszym czytaniu – rozumiem tekst, łatwy, zaraz to wszystko ładnie napiszę. Po...

Leci mucha po miód

Obraz
Leci mucha po miód, czyli krótka refleksja o stanie literatury polskiej i światowej, obecnej, przeszłej i zapewne przyszłej – opowiadanie. Zazdroszczę moim przyjaciołom. Od dzieciństwa mieli pomysł na swoją przyszłość i trzymali się go, dążyli do wytyczonego celu. Wiedzieli dokładnie, czego chcą od życia i jak to osiągnąć. Ja zawsze coś zmyślałem, gdy pytano mnie , co będę robił, jak będę duży. Może to z powodu tej baśni, którą czytała mi ciocia? Pamiętam, jak podsłuchałem mamę, gdy tłumaczyła swojej siostrze, że Kopciuszek Andersena uczy jedynie, że najważniejsze w życiu to być pięknym, bogatym i nie pracować. Może to ta baśń sprawiła, że nie byłem jak moi przyjaciele? Wojtek, jak większość chłopców, chciał zostać strażakiem. Miał jakieś pięć lat, gdy w domu jego sąsiadów wybuchł pożar. Rzecz miała miejsce podczas srogiej zimy. Sąsiadka dokładała właśnie do pieca, takiego kaflowego, jakie można jeszcze spotkać na wsiach, gdy kilka rozżarzonych kawałków drewna osunęło się na ka...

Krystyna Siesicka

Obraz
Ta notka powinna była powstać dawno temu, ale o sprawie dowiedziałam się rankiem w dniu wyjazdu i tak odkładałam i odkładałam. Trzeciego lipca 2015 roku zmarła Krystyna Siesicka – autorka literatury dla młodzieży, której powieści towarzyszyły kilku pokoleniom nastolatek. Uwielbiałam ją, przeczytałam prawie wszystkie jej książki. Chyba dzięki niej w ogóle zaczęłam czytać, ponieważ jako dziecko niechętnie to robiłam. Dopiero w gimnazjum, z pomocą dobrych przyjaciół, odkryłam piękny świat literatury. Krystyna Siesicka z moją ukochaną książką Wróć, Aleksandrze! Zapałka na zakręcie Pierwszą jej książką, którą przeczytałam była również pierwszą, którą wydała – Zapałka na zakręcie znaleziona na półce Eulalii. Jako że ma otwarte zakończenie, czytelniczki zasypywały Siesicką pytaniem „i co z nimi było dalej?”, co zaowocowało wydaniem w 1999 roku Pejzażu Sentymentalnego . Jest to chyba jedna z najlepszych kontynuacji jakie kiedykolwiek powstały, ponieważ kończy się w dokładnie taki ...

Dragon Ball WTF

Obraz
O tym, jak istotna jest praca tłumacza przekonało się każde polskie dziecko, które uważa, że główny bohater Dragon Balla nazywa się Songo. Goku to imię, Son to nazwisko, ale w tamtych stronach świata podaje się je odwrotnie niż u nas. I to jest właśnie sedno pracy tłumacza – słówek można nie znać, od tego są słowniki, ale trzeba wiedzieć wszystko inne, wszystko dookoła. No, to wam wytłumaczyłam... Co jakiś czas otchłanie internetów radują nas wiadomościami, że oto w przygotowaniu kolejna seria naszego ukochanego serialu z dzieciństwa. Są nawet plakaty, trailery, daty premiery, wszyscy czekają niecierpliwie i oto nadchodzi! Koniec świata z 2012 roku... Dlatego nie ma większego zaskoczenia niż prawdziwy powrót do dzieciństwa. Mieliśmy na przykład Dragon Ball Kai w latach 2009-2011, czyli taką odrestaurowaną wersję Dragon Ball Z . Składa się ze znacznie mniejszej liczby odcinków, więc jest zdecydowanie lepsza od oryginału, głównie dlatego, że ucięto ostatnią sagę i całość kończy ...

Językowe rewolucje

Obraz
Dawno, dawno temu nagrałam filmik z Mądrym Misiem, którego obecnie – jak każda osoba patrząca na swoje przeszłe dokonania – bardzo się wstydzę i chętnie bym go usunęła. Dlatego nie podam linku, tylko opiszę fragment. Mądry Miś czytał książkę z dziewiętnastego wieku o najpowszechniejszych błędach językowych i był nieco skonsternowany, gdy natrafił na słowo wziąść – nie jako przykład błędu, tylko normalne słowo użyte w tekście. Błędy popełnialiśmy zawsze i będziemy je popełniać nadal, ponieważ nie dość, że nasz piękny ojczysty język jest nie do ogarnięcia, to również jest żywy, rozwija się, zmienia, ustalane są nowe normy, wydawane nowe słowniki, więc argument „dobrze mówię, bo tak mnie w szkole uczyli” można sobie wsadzić. Sam fakt, że odnajdujemy w literaturze sprzed wielu, wielu lat formy słów, które dzisiaj uznawane są za niepoprawne, nie oznacza, że kiedykolwiek były poprawne. Po prostu nie było internautów, którzy by szybko wychwycili błąd i zlinczowali autora. Profesor Bań...

Drogi Pamiętniczku!

Obraz
Pisaliście kiedyś pamiętnik? Ja zapisałam pięć zeszytów. Zaczęłam, gdy miałam jedenaście lat, skończyłam niedługo po osiągnięciu pełnoletniości. Byłoby co czytać, gdybym tak nie bazgroliła. Najwyraźniejsze są pierwsze wpisy, jeszcze z czasów szkoły podstawowej. Wypadałoby w tej chwili dodać, że pełne błędów językowych i ortograficznych, ale tak naprawdę znalazłam tylko jeden: acha . Eulalia jak była w ciąży czytała chyba Słownik poprawnej polszczyzny . Kilka lat później moja przyjaciółka przyznała, że w mojej obecności pilnowała tego, jak się wyrażała. Wulgaryzmy i przekleństwa w ogóle mi nie przeszkadzały, ale błędy innych zawsze poprawiałam oraz dostawałam białej gorączki, słysząc takie paskudztwa jak psiapsiółka czy brejdak . Ciekawy wpis znalazłam pod datą 21 XII 2002 roku. Jak łatwo obliczyć, miałam jedenaście lat. Napisałam, że przyjaciółka (ta, co wyżej) wysłała mi dwa SMS-y. W jednym pytała, co słychać, a w drugim ponaglała, żebym jej odpisała. Ja tego jednak nie zrob...

Go Go Power Rangers!

Obraz
Tym razem wideło towarzyszące notce na początku. Włączcie, podgłośnijcie i jedziemy! Amerykański serial Mighty Morphin Power Rangers , którego emisję rozpoczęto w 1993 roku, wzorował się na japońskim Kyōryū Sentai Zyuranger . Mało tego, że się wzorował. Wszystkie sceny, w których nasi bohaterowie pojawiają w strojach zasłaniających ich od stóp do głów, pochodzą bezpośrednio z oryginalnej wersji, z szesnastego sezonu. Widać wyraźnie, jak nagle zmienia się otoczenie, w którym walczą oraz jakość nagrania. Nie wspomnę już o Ricie, za którą nie podstawiono amerykańskiej aktorki, a jedynie dograno głos. Dlaczego? Pewnie dlatego, że otaczają ją potwory, które nie mają ust, tylko kłapią dziobami, więc dubbing wystarczy i nie opłacało się nagrywać całych scen z powodu jednej aktorki. Tak, budżet na początku był naprawdę niewielki. Na nakręcenie filmu mieli nagle tyle pieniędzy, że nie wiedzieli, co z nimi zrobić i wymyślono kilka drogich, ale niczego nie wnoszących scen, np. skakani...

Mniej ziemniaków, więcej jarzyn 2

Obraz
  W komentarzu do pierwszej części Tigram napisała: Dodaj, że dobrze ćwiczyć boso, bo to zdrowo, ale lepiej w obuwiu by nie obciążać stawów. Warte uwagi jest także stwierdzenie, że ćwiczyć można nawet w domu, jeśli nie stać nas na siłownię, ale najgorzej jest ćwiczyć w domu, bo nikt nam nie skoryguje błędnie wykonywanych ćwiczeń, co może doprowadzić do nieszczęścia i problemów ze zdrowiem. Odpowiedziałam: Jak już napisałam to znalazłam w gazecie artykuł, w którym dietetyk radzi odstawić produkty z mąki pszennej, mięso i wędliny, żółty ser, kawę, herbatę, słodycze i sztuczne dodatki. Tę notkę można by pisać bez końca. No to jadę dalej walcem. Cukier, nasz wróg. Cukier czai się wszędzie, nawet w pieczywie. Kajzerka-morderca! Lepiej zastąpić pieczywo waflami ryżowymi. Jednak są one produktem wysokoprzetworzonym, o wysokim IG, spowalniają metabolizm, powodują odkładanie się tkanki tłuszczowej, więc poleca się zamiast nich pieczywo chrupkie. Trzeba jednak pamiętać, że ma n...

Lodzio Miodzio

Obraz
Wiedziałam, że nie będzie Internetu. Wiedziałam, że nie będzie ciepłej wody. Wiedziałam, że nie będzie łazienki. Wiedziałam, że nie będzie lodówki. Wiedziałam, że nie będzie telewizji. Ale żeby radia nie było?! Okazało się, że raptem kilka...dziesiąt kilometrów poza Lublinem nie da się złapać mojej ulubionej stacji. Nie będzie disco polo, za horyzontem nie będzie lodzio miodzio. Dałam szansę dużej, poważnej stacji nadającej lepszą muzykę, z wyższej półki. Najpierw zostałam uraczona solidną dawką reklam: o rzygających dzieciach, o psie z biegunką i o maści na hemoroidy. Następnie zapowiedziano jakiś młody polski talent, który brzmiał tak samo jak tysiące podobnych „talentów” śpiewających o trójkątach i kwadratach, źle akcentując wyrazy, bo im tekst nie pasuje do rytmu. Słuchałam tekstu tego przeboju lata, ręce mi opadały coraz niżej, jednak gdy usłyszałam suche łzy w morzu łez to mnie szlag trafił i wyłączyłam radio. Za wysoka dla mnie ta półka, sama sobie pośpiewam. Popłynę biał...

Mniej ziemniaków, więcej jarzyn

Zainteresował mnie ostatnio temat odżywiania. Czytam uważnie wszelkie artykuły, w których określenie „zdrowy” przeplata się z „odchudzający”, dodatkowo książki i profile trenerów fitness, fora internetowe i komentarze przeciętnych, prostych ludzi. Wyłonił mi się z tego jasny i klarowny obraz dobrze zbilansowanej, zdrowej (czyli odchudzającej) diety. Po pierwsze należy jeść ryż, aczkolwiek lepiej go nie jeść, ponieważ jest wysokokaloryczny. Świeże warzywa, a nie jakieś mrożonki, ale przecież to właśnie mrożone zawierają więcej witamin. Polecane są również owoce, chociaż zawierają cukier i należy ich unikać tak samo jak słodyczy (oprócz czekolady i lodów, które są zdrowe). Warto również pamiętać, że jabłko zjedzone przed posiłkiem odchudza, a jabłko zjedzone po posiłku tuczy. Twaróg to doskonałe, dietetyczne źródło białka, aczkolwiek wyłącznie ten chudy, chociaż odtłuszczone produkty zawierają więcej innych śmieci, w przypadku nabiału jest to cukier – laktoza. Jogurty można, ale wy...

Miłość na ścieżkach rowerowych 2

Nowe słuchawki – są, naprawione rolki – są, naładowany odtwarzacz mp3 – jest, tylko nie działa. Nic mnie nie powstrzyma, jadę i tak. Ostatnio najbardziej przeszkadzają mi traktory. Nie dość, że trudno je ominąć, jeżdżą we wszystkie strony, to jeszcze po skończonej pracy zostawiają ścieżkę w opłakanym stanie. Powinni mi zwrócić za nowe kółka. Jeśli chodzi o samych użytkowników ścieżek to zafascynował mnie mężczyzna robiący pompki. Niech sobie ćwiczy, pewnie. Tylko po co mu tablet przed nosem? Staję się technologicznym analfabetą, przestaję ogarniać świat, który mnie otacza. Powiedzmy sobie szczerze – kto jeszcze korzysta z odtwarzaczy mp3? Ja już na pewno nie. Najciekawszym zagospodarowaniem ścieżki z jakim się spotkałam (zaraz po wybiegu dla konia) było puszczanie latawców. „Taki sznurek w poprzek korytarza [...] zasadzka partyzancka na motocyklistów.” Tak, wiem, nie znacie tego cytatu. Pochodzi ze skeczu kabaretowego początku lat dziewięćdziesiątych. Mówcie mi „dinozaurze”....

Niedziela

Po czym rozpoznać świąteczny dzień? Po tym, że menele pod śmietnikiem stoją w czystych garniturach. Menele to obraźliwe określenie, a to właściwie całkiem sympatyczni ludzie, którzy sobie spacerują, czasem coś wypiją i wygodnie im przysiąść na tej konstrukcji pod śmietnikiem. Jeden z nich zawsze mówi mi uprzejmie „Dzień dobry pani”. Nie mam pojęcia, kto to jest, on na pewno nie wie, kim ja jestem. Zresztą, zwykle jest w takim stanie, że nie podejrzewam go o rozpoznawanie kogokolwiek. Ale jak wstawiony by nie był, zawsze tak samo grzeczni i uprzejmie mówi „Dzień dobry pani”. Drugi rozgląda się po śmietniakch... znaczy rozglądał się, bo już nie wolno. Wygrzebywał resztki chleba i karmił gołębie. Teraz pojawiły się tabliczki o zakazie dokarmiania ptaków, tuż obok tych o zakazie wyprowadzania psów i grania w piłkę. Wybijmy zwierzęta, zbudujmy parkingi na trawnikach i nie róbmy dzieci. Będzie w końcu czysto i cicho – przyszłe pokolenia będą nam wdzięczne. Swego czasu pies spacero...

Możemy już wracać?

Z dedykacją dla Sylwii, żeby miała co czytać zamiast się uczyć. Oraz z dedykacją na wszystkich moich towarzyszy tamtej niedoli (mam nadzieję, że wybaczycie mi chronologiczne nieścisłości), zwłaszcza Joanny i Beaty.   Po co wymyślać nieprawdziwe historie pełne fikcyjnych postaci i sztucznych wydarzeń, gdy mogę po prostu opisać jedną z wycieczek, które naprawdę odbyłam i zaprezentować cały mój entuzjazm: możemy już wracać? Jestem tą osobą, która gdy słyszy, że musi przejechać samochodem 50 km zaczyna liczyć, ile godzin zajmie przejście tego dystansu piechotą (8 godzin i 20 minut bez przerw), natomiast po spędzeniu tej godziny w samochodzie robi się blada jak ściana. W programie drugiego roku studiów bibliotekoznawczych znajduje się obowiązkowa, pięciodniowa wycieczka. Płaci za nią uczelnia, więc polega ona na jeżdżeniu po Polsce i odwiedzaniu miejsc, do których można wejść za darmo lub za niewielką opłatą. Chciałam wrócić z tej podróży jeszcze zanim spakowałam wal...