Lodzio Miodzio


Wiedziałam, że nie będzie Internetu. Wiedziałam, że nie będzie ciepłej wody. Wiedziałam, że nie będzie łazienki. Wiedziałam, że nie będzie lodówki. Wiedziałam, że nie będzie telewizji. Ale żeby radia nie było?! Okazało się, że raptem kilka...dziesiąt kilometrów poza Lublinem nie da się złapać mojej ulubionej stacji. Nie będzie disco polo, za horyzontem nie będzie lodzio miodzio.
Dałam szansę dużej, poważnej stacji nadającej lepszą muzykę, z wyższej półki. Najpierw zostałam uraczona solidną dawką reklam: o rzygających dzieciach, o psie z biegunką i o maści na hemoroidy. Następnie zapowiedziano jakiś młody polski talent, który brzmiał tak samo jak tysiące podobnych „talentów” śpiewających o trójkątach i kwadratach, źle akcentując wyrazy, bo im tekst nie pasuje do rytmu. Słuchałam tekstu tego przeboju lata, ręce mi opadały coraz niżej, jednak gdy usłyszałam suche łzy w morzu łez to mnie szlag trafił i wyłączyłam radio. Za wysoka dla mnie ta półka, sama sobie pośpiewam. Popłynę białą łodzią, tam gdzie inni nie mogą...
Następnego ranka było jakoś cicho, więc radio dostało drugą szansę. Ta sama stacja. Te same reklamy. Z tą różnicą, że tym razem jadłam śniadanie. Poranny program pozostawał w temacie przewodu pokarmowego, bowiem rozmawiano z pewną kobietą, która opowiadała o swoich doświadczeniach związanych z odchudzaniem.
– Wiele osób zapomina o tym, że ważny w odchudzaniu jest tłuszcz.
No ba! Jak nie ma tłuszczu to nie ma się z czego odchudzać.
– Ja sama czasem jem olej łyżką.
Następnie poważna stacja grająca dobrą muzykę i zatrudniająca wykwalifikowanych dziennikarzy (po kolejnej solidnej dawce reklam) zaprosiła mnie na koncert Rafała Brzozowskiego przypominając w tle, że jest on autorem hitu w języku imitującym polski: Tak ciebie jak blisko był nikt nie. W tym momencie radio wylądowało w szafie i już tam zostało.
Ciekawe, czy ten dziennikarz radiowy, znawca muzyki, dowiedział się w końcu, o czym jest ta piosenka? Nabijałam się z niej trzy lata temu, zarówno z formy, jak i z treści tekstu. Dziennikarz prowadzący listę przebojów, pod wpływem Balada Boa i Nossa Nossa, zaczął się zastanawiać, czy są jakieś polskie piosenki o seksie. Niewiele wymyślił, ale zaraz zapowiedział tego hiciora, w którym Brzozowski śpiewa: Kiedy będziesz już gotowa, daj mi znać. Wiesz, że mogę czekać, dam ci jeszcze czas. (...) Tak blisko jak ja nie był ciebie nikt. Może to ja się mylę, może w tym tekście chodzi o jakąś głębszą więź duchową, bla bla, tak, na pewno. Jakby nie można było po polsku zaśpiewać: Świeci słońce nad wodą, leżysz na piasku obok, w głowie masz tylko jedno...



Komentarze

  1. A co powiesz na taki łamaniec językowo-poprawnościowy: "Powiedz czy kłamałaś mnie"?

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś mi nie działają odpowiedzi na komentarz. Łamaniec cudny. Czasem jak się słucha tych polskich piosenek to aż ciarki przechodzą.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zamknąć oczy - opowiadanie konkursowe

Słitaśny blogasek

Z pamiętnika znudzonego informatyka