Dragon Ball WTF
O tym, jak istotna jest praca tłumacza przekonało się każde polskie dziecko, które uważa, że główny bohater Dragon Balla nazywa się Songo. Goku to imię, Son to nazwisko, ale w tamtych stronach świata podaje się je odwrotnie niż u nas. I to jest właśnie sedno pracy tłumacza – słówek można nie znać, od tego są słowniki, ale trzeba wiedzieć wszystko inne, wszystko dookoła. No, to wam wytłumaczyłam... Co jakiś czas otchłanie internetów radują nas wiadomościami, że oto w przygotowaniu kolejna seria naszego ukochanego serialu z dzieciństwa. Są nawet plakaty, trailery, daty premiery, wszyscy czekają niecierpliwie i oto nadchodzi! Koniec świata z 2012 roku... Dlatego nie ma większego zaskoczenia niż prawdziwy powrót do dzieciństwa. Mieliśmy na przykład Dragon Ball Kai w latach 2009-2011, czyli taką odrestaurowaną wersję Dragon Ball Z . Składa się ze znacznie mniejszej liczby odcinków, więc jest zdecydowanie lepsza od oryginału, głównie dlatego, że ucięto ostatnią sagę i całość kończy ...