Językowe rewolucje

Dawno, dawno temu nagrałam filmik z Mądrym Misiem, którego obecnie – jak każda osoba patrząca na swoje przeszłe dokonania – bardzo się wstydzę i chętnie bym go usunęła. Dlatego nie podam linku, tylko opiszę fragment. Mądry Miś czytał książkę z dziewiętnastego wieku o najpowszechniejszych błędach językowych i był nieco skonsternowany, gdy natrafił na słowo wziąść – nie jako przykład błędu, tylko normalne słowo użyte w tekście. Błędy popełnialiśmy zawsze i będziemy je popełniać nadal, ponieważ nie dość, że nasz piękny ojczysty język jest nie do ogarnięcia, to również jest żywy, rozwija się, zmienia, ustalane są nowe normy, wydawane nowe słowniki, więc argument „dobrze mówię, bo tak mnie w szkole uczyli” można sobie wsadzić.
Sam fakt, że odnajdujemy w literaturze sprzed wielu, wielu lat formy słów, które dzisiaj uznawane są za niepoprawne, nie oznacza, że kiedykolwiek były poprawne. Po prostu nie było internautów, którzy by szybko wychwycili błąd i zlinczowali autora.
Profesor Bańko tłumaczy, że wziąść jest etymologicznie nieuzasadnione: wziąć pochodzi od prasłowiańskiego vъzęti, mającego kontynuanty w różnych językach słowiańskich (por. np. czeskie vzít, rosyjskie vzjat'), i odmienia się inaczej niż czasowniki na -ść, por. iść – idę, wieść – wiodę, kraść – kradnę, ale wziąć – wezmę. Jednak to niczego nie dowodzi, ponieważ wziąść posiada po prostu swoją własną odmianę: weznę, weźniesz, wzięłeś.
Żarty żartami, ale naprawdę przechodzimy rewolucję w języku polskim. Może nie tyle my – ludzie, co my – świnki morskie. Eee... Jako że tekst dotyczy błędów, pozwolę sobie zostawić to zdanie. Świnek morskich już nie ma. Zgodnie z decyzją Muzeum i Instytutu Zoologii Polskiej Akademii Nauk zwierzątko nazywa się oficjalnie kawia domowa. Kawia w wielu językach jest świnką, ale tylko nam, Polakom to przeszkadza. Z drugiej strony, w innych językach jest równocześnie kawią, i znowu tylko nam, Polakom, to przeszkadza. Po niemiecku mówimy Hausmeerschweinchen, czyli rozkaz rozstrzelania świnka morska (od czego podobno wzięła się nasza nazwa) po angielsku guinea pig, czyli gwinejska świnka, ale też cavy, po włosku porcellino d'India, czyli indyjska świnka, ale też cavia, po portugalsku porquinho-da-índia, czyli indyjska świnka, ale też cobaia (jak można nazwać również chomika), a po hiszpańsku conejillo de Indias, czyli indyjski króliczek, ale też cobaya.  [Może kiedyś znajdę w sobie tyle cierpliwości i opanowania, aby wytłumaczyć, co robi Peru w Indiach, a Indianie w Brazylii, ale nie dziś.]
Internet huczy o zmianach w słowniku języka angielskiego. Oxford Dictionaries dodał hasło macgyver jako czasownik z definicją: zrobić lub naprawić przedmiot w sposób improwizowany lub kreatywny przy użyciu [początkowo napisałam „urzyciu” – błędy, błędy wszędzie, nikt nie jest od nich wolny] narzędzi, które znajdują się pod ręką. Phi, też mi nowość! U nas, w Polsce już od dawna macgyver jest wpisany do słownika synonimów pod hasłem szkolny konserwator.
Drugim hasłem, które dodano, ale o tym już internet nie huczy, a jedynie uprzejmie wspomina, jest hoverboard. Czekam na polską odpowiedź. Wpiszemy sobie deskolotkę czy tę choler awiodeskę?
W związku z wziąściem, pojawiło się wiele artykułów Błędy językowe, które popełniasz i nawet o tym nie wiesz. Co z tego, że artykułów było wiele, skoro wszystkie takie same, bo zrzynały z jednego źródła. Pozwolę sobie wyjść poza te najczęściej wytykane błędy i zwrócić uwagę na jeszcze jeden, nie tyle językowy, co logiczny, ponieważ nigdy nie widziałam, żeby go ktoś w internetach poprawił. Typowy żart o informatykach kończy się pointą próbował pan włączyć i wyłączyć?, a potem wszyscy się śmieją, tak? NIE!
Użytkownik włącza komputer, stwierdza, że coś nie działa, ale nie wie co, więc dzwoni do informatyka, który radzi komputer zresetować. Reset polega na wyłączeniu źle działającego urządzenia i ponownym włączeniu z nadzieją, że tym razem będzie działać poprawnie. Więc, moi kochani, typowy żart o informatyku będzie miał sens tylko wtedy, gdy komputer najpierw wyłączymy, a potem włączymy jeszcze raz, a z samochodu najpierw wysiądziemy, a potem ponownie wsiądziemy.

Komentarze

  1. Jestem i technikiem informatykiem i studentem dziennikarstwa, i nie dopatrzyłem się w tym żarcie braku logiki, a faktycznie tej brakuje :) Świetnie pokazałaś te językowe zawirowania w sposób popularny i naukowy :) Już zapomniałem o tym, że świnkę nam odebrano z języka :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zamknąć oczy - opowiadanie konkursowe

Słitaśny blogasek

Z pamiętnika znudzonego informatyka