Nocne literatów rozmowy
UWAGA: SPOILER. Poniższa notka
jest bez sensu.
Znacie
ten skecz Kabaretu Moralnego Niepokoju To idiotyczne? Cieślak
wciela się tam w rolę bibliotekarza, a Górski go przepytuje:
-
Gdybyś nagle znalazł się sam jeden na bezludnej wyspie to jaką jedną książkę
byś ze sobą zabrał?
-
Trudne pytanie, właśnie się go bałem. Tyle jest książek: literatura rosyjska,
amerykańska... Ale jedną książkę?
-
Jedną.
-
150 technik samogwałtu.
Bibliosfera
przygotowuje niezwykle ważny, poważny i potrzebny społeczeństwu projekt Randki z książką w bibliotece. Generalnie chodzi o takie szybkie randki, podczas których
poznajemy kilkanaście osób, na zapoznanie każdej mamy trzy minuty. Coby ułatwić
zabawę Bibliosfera podrzuca nam już gotowe pytania, które możemy nowo
zapoznanej osobie zadać, które są niezwykle mądre, świetnie napisane i poruszają kluczowe kwestie naszego życia.
17. Książka, w której kryje się geniusz.
Do żadnej się nie zmieszczę.
31. Co oprócz czytania
można zrobić z książką?
Można pisać, oprawiać,
opracowywać w katalogu bibliotecznym, ustawiać na półce, włączać do księgozbioru,
przypisywać do odpowiedniego działu, nadawać numer inwentarzowy, liczyć strony
liczbowane, nieliczbowane, liczyć tablice, ilustracje, wypożyczać, wyceniać,
oddawać do ponownej oprawy... Halo, gdzie pan ucieka?! 3 minuty naszej randki
jeszcze nie minęły!
Ja
i Oli-Baba uwielbiamy KMN, skecze znamy na pamięć, zatem nie dziwcie się naszej
reakcji:
- Tyle jest książek: literatua mozambijska,
angolska, gwinejska... - parafrazuję Cieślaka nawiązując do egzaminu, od
którego dzielą mnie już zaledwie godziny.
-
Buahahahahahaha. Znasz się na tym.
-
No ba! Mów mi "miszczu".
- Miszczu. I Małgorzato.
-
Tak, to ja. Chyba się zacznę tak przedstawiać. Dzień dobry, Miszcz i Małgorzata w jednej osobie. Mów mi Heniu.
-
Czy ty kiedykolwiek byłaś Małgosia? mal gosia.
-
Byłam Małgoś...
-
Tak. mal gos - zły pies po katalonsku. Zły pies! Czyli kot!
-
Matka wie, że ćpiesz?
-
Sama mnie nauczyla. Jak była w ciąży to brała same hormony. Tak że ćpię od pępowiny.

Hahahaha oj Heniu Heniu ja bym się chyba nie mogła zdecydować między angolańskim NAMORO, mozambikańskim Let my people go i gwineańską nadzieją ;D
OdpowiedzUsuńChica