Ich bin back
Ulegając naciskom światowych trendów ja również
postanowiłam dodać słit focię z wakacji.
Depresja z cyklu "wszystko co napiszę jest
tak beznadziejne, że wstydzę się publikować" powoli ustępuje. Mam już
nowe plany, szkice, może nawet pojawi się coś z tego, co winno tu zawisnąć jeszcze
w czerwcu. Na początku pozwolę sobie streścić przebieg wakacji.
Jak przystało na prawdziwą bibliotekarkę (i
studenta, który musi się w końcu wziąć za pracę licencjacką) postanowiłam
skatalogować wszystkie książki, jakie mam w domu. Spisałam je, pogrupowałam, ponadawałam
sygnatury, zrobiłam listę w Excelu i kolorową mapkę mającą ułatwić
poszukiwania. Och, mój drogi licencjacie, coś mi mówi, że z tego związku nic
nie będzie.
W domowej biblioteczce znalazłam wiele dowodów na
to jak dzielnie Eulalia przygotowywała się do macierzyństwa: "Dziecko:
pięlgnowanie i wychowanie" i "O rodzicielstwie" (wcale nie
kupione dlatego, że autor nazywa się Spock :-D), "Rodzi się człowiek",
"Jak zdrowo żywić rodzinę", no i najważniejsze: "Uwaga, rodzice
- narkomania!"

Finalmente!
OdpowiedzUsuń