Sunday Morning
Niedziela. Weekend. Słodkie lenistwo. Lenistwo jak lenistwo. Pomimo moich błagań, próśb i gróźb, praca licencjacka nie chce się sama napisać. Obudziłam się i za nic nie chciało mi się wstawać, żeby szukać zegarka. Dlatego postanowiłam nasłuchiwać. Z kuchni słyszę harmider i wygląda na to, że tworzony przez więcej niż jedną osobą. Znaczy: domownicy już na nogach.
Jako że nadeszła wiosna, sypiam przy otwartym oknie, które to znajduje się na parterze, tuż przy wejściu do klatki. Słyszę zatem każde tupanie, a nawet cichutkie rozmowy (sąsiedzi, strzeżcie się :>). Dzisiaj usłyszałam grupę mężczyzn, którzy naprawiali samochód. Oni rozmawiali, silnik rzęził.
Analizując wszystkie dochodzące moich uszu sygnały wpadłam w lekką panikę stwierdzając, że zaspałam i, jak nic, wybiło już południe. A przecież praca licencjacka! I jeszcze tuziny innych referatów – zaczynam wątpić, czy rzeczywiście są dla nas korzystniejsze niż egzaminy.
Sięgam po zegarek i co widzę? 6.53. Szósta pięćdziesiąt trzy. Szósta pięćdziesiąt trzy, niedziela. Obiad gotują, samochód reperują. W niedzielę. O szóstej pięćdziesiąt trzy.
Bezsenność. Ja ostatnio też na nią choruję. Co za cuda, co za dziwy. Ja wciąż liczę na to, że moja praca jednak się napisze sama.
OdpowiedzUsuńBędę trzymać kciuki za Twoją pracę.
UsuńJa też.
UsuńBezbośniki jebane. Dzień święty święcić. Ja wstałam o 6:08, poszłam pobiegać, zjadłam śniadanko, wypiłam kawę, posiedziałam przed kompem, zjadłam drugie śniadanko, posiedziałam przed komputerem, poszłam po zakupy, posiedziałam przed komputerem, zjadłam obiad, posiedziałam przed komputerem... nadal przed nim siedzę. Piję wino. To jest udana niedziela.
OdpowiedzUsuńWstałaś w niedzielę o 6.08 tylko po to, żeby rano pobiegać, a potem przesiedziałaś cały dzień przed komputerem? O.o
UsuńCzy jesteś pewna, że Cię to dziwi? :D
UsuńDruga część nie. A w tę pierwszą i tak nie wierzę. :-D
Usuń