Portugalczyk Osculati
Piosenka, którą każdy student portugalistyki znać powinien – Portugalczyk Osculati. Kabaret Starszych Panów zaprezentował ją na początku lat sześćdziesiątych, czyli w erze przedfacebookowej, a nawet przedinternetowej (szok i niedowierzanie!), zatem nie można mieć do nich pretensji o to, że tytułowe nazwisko ani imię (Vincenty) nie brzmią w ogóle portugalsko. Nawet dzisiaj, w dobie Internetu – kto z Was wie, jak brzmi ten język? Dobra, Wy wiecie, bo w większości jesteście moimi znajomymi ze studiów. To pytanie do całej reszty.
Nieważne jednak, czy Osculati wygląda, zachowuje się, nazywa jak Portugalczyk, bo nie o niego tu chodzi, a o... jakby to tak delikatnie... panujące w społeczeństwie przekonanie o zachowaniu części Polek. Ale to tylko żarcik, kabarecik, satyryczna pioseneczka. Wężykiem, Jasiu, Wężykiem.
Dawno, dawno temu w Polsce żyło się marzeniami. O zagranicy (tej cywilizowanej, nie o Ruskich), o lepszym życiu, o bogactwie i o dobrobycie. Zachód w naszych oczach miał to wszystko. Obowiązywało hasło: tandetne, bo polskie. Wszystko, co dobre pochodziło z zagranicy: sprzęty, ubrania, Coca-Cola oraz mężczyźni. Bo jako obcokrajowcy na pewno byli bogaci i mogli zapewnić drogie prezenty, lepszą przyszłość oraz ten błysk zazdrości w oczach koleżanek tkwiących u boku wąsatego Janusza. Jak się jednak z takim dogadać, jak się języków nie zna? W uniwersalnym języku miłości.
Tak, ta piosenka opowiada o dziewczynie, która chciała się puścić za pieniądze, ale wyszło na to, że zrobiła to za darmo, bo zły, bezduszny Portugalczyk się nie odwdzięczył. Nie to, co Polak – zawsze zapłaci, choć sam ma niewiele. Całe zdarzenie ma miejsce w Warszawie – Frascati to obszar miasta, w pobliżu którego znajduje się ulica Książęca i ogrody. Rozstali się rano, znaczy się po nocy, kiedy wschód zaczął ciut złocić kwiaty. Bohaterka tragedii jest zapewne aktorką, ponieważ należy do SPATiF-u – Stowarzyszenia Polskich Artystów Teatru i Filmu. Jak ktoś wyjaśnił w komentarzu, swego czasu ich klub znany był z dość rozwiązłych zabaw. Cóż, historia aktorstwa i najstarszego zawodu świata przeplatają się ze sobą.
Pozwoliłam sobie wytłumaczyć sens tej piosenki, ponieważ odniosłam kiedyś wrażenie, że nie dla wszystkich jest oczywisty. Ja od razu załapałam, o co chodzi, może dlatego, że w dzieciństwie Eulalia grała na gitarze piosenkę Ragazzo da Napoli Jacka Zwoźniaka (w naszym śpiewniku zapisane Regacco). Napisana jakieś 20 lat po Portugalczyku Osculatim, opowiada właściwie tę samą historię, tylko z Włochem w roli głównej.
W języku portugalskim istnieje synonim słowa "beijo" - "ósculo" (od łacińskiego "osculu"). Być może Portugalczyk Osculati to taki pan Całuśny...:)
OdpowiedzUsuń