Exam Break
Wymyśliłam iście Scofieldowski plan na zdanie egzaminu z cywilizacji.
- To znaczy? Będziesz uciekać? - pyta Eulalia.
Jednak koncepcję miałam zgoła inną, a opracowując ją czułam się niczym wyżej wspomniany bohater. Szkoda tylko, że w tym momencie, gdy doszedł do wniosku, że w życiu nie zapamięta planu więzienia i wpadł w rozpacz. Byłam doprawdy bliska wytatuowania sobie na nadgarstku mapy Hiszpanii.
Porozlepiałam sobie kolorowe karteczki rozkładając je mniej więcej według lokalizacji poszczególnych wspólnot hiszpańskich. Wydawało mi się, iż to właśnie zapewni mi sukces i pozowli nie pomylić gdzie znajdują się te wszystkie catedrale, iglesie i inne monstra czy tam monasteria. A gdzie tam! Na egzaminie i tak mi się wszystko po...ćwierkało.
Całkiem nieźle opanowałam wiedzę o Salamance, więc korzystając z okazji, że pojawiło się takie pytanie napisałam wszystko dumna z siebie niezwykle. Niestety nie mogłam sobie przypomnieć świąt z Castilla-León, ale stwierdziłam, że najwyraźniej nie ma tu szczególnie ważnych uroczystości. Dopiero później zauważyłam, że zapomniałam o niezwykle istotnym święcie:
1) celebrowanym jest w Salamace,
2) którego główną postacią jest Padre Putas. Jak mogłam zapomnieć o czymś, co nazywa się Padre Putas?!
Po kilku dniach otrzymałam wyniki. Jak na kogoś, komu się wszystko poćwierkało to nawet nieźle. W pierwszej chwili patrząc na punktację byłam pewna, że przy mojej jest 2+. Na szczęście było to 3+. Chociaż z tym szczęściem to nie przesadzajmy. Zabrakło mi zaledwie jednego punkta do 4. Nie żebym miała zwyczaj biadolić z takich powodów; kiedyś zabrakło mi ćwierci punkta. W tym wypadku miało to jednak większe znaczenie.
Planuję udać się na jedną z dodatkowych specjalizacji. W rekrutacji za średnią 3.51 - 3.80 jest 14 punktów, natomiast za 3.81 - 4.20 już o 2 więcej. Moja średnia wynosi dokładnie 3.80...
Brak jednego punkta -> brak jednej setnej -> brak dwóch punktów.
Nie załamujmy jednak odręczy. W oficjalnym regulaminie poważnego projektu prowadzonego przez uniwersytet, a finansowanego przez Unię Europejską czytamy:
W przypadku uzyskania przez dwóch kandydatów tej samej liczby punktów, do udziału w projekcie zakwalifikowana zostanie kobieta, w przypadku dwóch kobiet o tej samej liczbie punktów decydująca będzie data złożenia formularza zgłoszeniowego.
Coraz bardziej mi się podoba to całe równouprawnienie.


Serio jest ten motyw z kobietą? O wow...
OdpowiedzUsuńSerio, serio. Powiem Ci nawet więcej: na formularzu zgłoszeniowym oznajmiasz, że zapoznałaś się z tym regulaminem, więc powinnaś o tym doskonale wiedzieć. :-D
OdpowiedzUsuń