Zakręcone ogórki

Niektórych rzeczy nie da się po prostu wyrzucić ze świadomości. Myli nam się język hiszpański z portugalskim i, owszem, możemy się uczyć, panować nad tym, rozróżniać, rozdzielać, ale nie wyrzucimy nagle z pamięci innych znaczeń słów. Znamy je i o tym pamiętamy. I z tego właśnie powodu każdy Polak rozprawiający o romańskich zakrętach będzie się pod wąsem uśmiechał.
Wiemy doskonale, że pisze się curva, że to tylko niewinne słówko, niewinny zakręt i tylko w tym celu tego słowa używamy, ale nie wyprzemy ze świadomości innych skojarzeń. Tak swoją drogą: niby curva, a po polsku PROSTYtutka.
Niestety, nie tylko ten wyraz sprawia mi problem. Proszę bardzo, jest sobie takie przeziębienie. Po hiszpańsku, ślicznie się mówi: estoy resfriado. Też tu widać jakieś połączenie z zimnem. I w angielskim: I have a cold/I'm cold. Dlatego gdy po raz pierwszy usłyszałam, jak opisać tę chwilową niedyspozycję zdrowotną po portugalsku pomyślałam sobie, że to musi jakiś kiepski żart. Estou constipado. Po angielsku I'm constipated oznacza mam zaparcie. Wiem o tym, pamiętam o tym, nie zapomnę o tym. Jak mam swobodnie mówić po portugalsku o przeziębieniu, skoro to słownictwo zapala w mojej świadomości zupełnie inne żaróweczki?!
Miewam jeszcze durniejsze skojarzenia. Na przykład nie jestem w stanie słuchać o portugalskim nieszczęściu, natychmiast zaczynam się cieszyć. W języku angielskim słowo misery jest wręcz uwielbiane.
"You're miserable!" (House M.D., odcinek prawie każdy)
"I am in misery, there ain't nobody who can comfort me. OH YEAH!" (Maroon 5)
"I'm the kind of guy, who never used to cry. The world is treating me bad, misery!" (The Beatles)
Z pewnością nikogo nie zaskoczę mówiąc, że w portugalskim słówko to brzmi podobnie. I to tym razem nie jest to żaden false friend, jak w przypadku... przeziębienia.
Jak mawia Profezorro: ele acabou na miséria. Dosownie oznacza to, że skończył smutno, źle i nieszczęśliwie, ale wymawia się to /mizerja/. I niestety ten zwrot, który winien wzbudzać we mnie litość i współczucie, tworzy w mojej wyobraźni obraz człowieka wpadającego do wielkiej michy ze świeżymi ogórkami, śmietaną i koperkiem. Niewątpliwie zakończenie żywota w taki sposób do szczęśliwych nie należy.


Komentarze

  1. A ja się śmiechę to rozpuku jak co raz widze tutaj na drogach znak: CURVA PERIGOSA.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zamknąć oczy - opowiadanie konkursowe

Słitaśny blogasek

Z pamiętnika znudzonego informatyka