Notatki Henia

Na kursie, w którym wraz z Galletą biorę udział, uczestniczą przedstawiciele niemal wszystkich kierunków z wydziału humanistycznego. I jeden politolog. I to właśnie on słyszy od polonistów tego rodzaju komentarze:
– A, to produkcja bezrobotnych, tak?

– Germaniści, iberyści, historyści historycy, a ten pan co go dziś nie ma co studiuje? - pyta dr Redaktor.
– Politolog.
– Po czym?
– Politolog.
– O, boże!

Siedzimy sobie z Galletą grzecznie w ławce pod ścianą i nagle słyszymy, jak coś skrobie dokładnie nad naszymi głowami. Spoglądamy w górę. Jest jakieś urządzenie, coś się tam rusza, skrzypiąc, może się zacięło albo co... Sprawę wyjaśnił dr Redaktor:
– Pierwsza grupa też zwróciła na to uwagę. To szczur tam siedzi i próbuje się wydostać. Miłych zajęć paniom życzę.

– Słyszałem od pierwszej grupy, że macie pewne wątpliwości, bo jedni wam mówią tak, drudzy siak i wy w końcu nie wiecie, jak macie robić. Ja to paniom – dr Redaktor zauważa jednego rodzynka po drugiej stronie sali – i panu, wytłumaczę, to jest proste: macie robić tak jak ja mówię.

A teraz, niczym Slidersi, przeskoczmy do innego świata – krainy wiecznej radości i szczęśliwości, czyli Instytutu Camõesa. Spisujemy dzielnie z tablicy tematy do opracowania.
– W tym nazwisku na dole nie powinno być F zamiast G?
– Gdzie? Tu? Ale to jest F – odpowiada a Professora ze szczerym, radosnym uśmiechem, jak zawsze zresztą.
– Aha, z końca sali źle widać.
– Bo ja mam taki okropny rękopis na tablicy – tłumaczy się nadal z uśmiechem, poprawiając literkę. – Ale wy macie jeszcze gorszy.



Komentarze

  1. Biedna psina - nie dość, że stara, nie dość, że ślepa, to jeszcze się z niej śmieją, że mordę musi położyć na notatkach Henia by zobaczyć co tam jest napisane... :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zamknąć oczy - opowiadanie konkursowe

Słitaśny blogasek

Z pamiętnika znudzonego informatyka