Bez kofeiny
Czwartek to taki paskudny dzień, gdy wstaję
bladym świtem po całym dniu na uczelni. Spóźniam się na zajęcia, nie mam czasu
na wypicie kawy, a muszę jakoś wytrwać na wykładzie z literatury francuskiej.
Porównujemy powieść tradycyjną z nową powieścią. Dzisiaj zajmowaliśmy się
tekstem Malone umiera. Chcecie zobaczyć moje notatki?
UWAGA! Filolodzy oraz osoby, które nie
lubią, jak przeklinam proszone są o nieczytanie.
Wszystkie miejsca są fikcyjne, oprócz Vichy,
Cannes, Roterdamu i Izraela, które są prawdziwe. Zawsze istnieją jakieś odniesienia do rzeczywistości, związek między rzeczywistością a wyobraźnią. Coś realnego ich
zainspirowało. Nie może być.
Pingwin wspominał Genewę, gdzie się urodził.
Zajebiście. I mieszkanie w Paryżu. Coś nad Loarą. ZABIJCIE MNIE
Pokazywanie fragmentów rzeczywistości. Ławeczka w
parku, posesja, dom. Za co? :-(
Czas. Kuźwa, dłuży się.
Mój borze szumiący, co za pier***.
Historia ludzi dobrej woli jest przykładem tego,
czego te zajęcia nie dotyczą. Tutaj czas akcji trwa rok. Albo 24 godziny. Albo
12 godziny w Pasażu w Milanie (jak jest Milan po polsku? zapytał profesor
używający formy lubieją). Napiszę na tych zajęciach powieść Samobójstwo na
1000 sposobów.
Kompozycja.
Dawniej gromadzili materiały w szufladach. Teraz gromadzą promile w organizmie i piszą, co
im do głowy przyjdzie.
Poszukiwanie papierka po ogrodzie. Dlaczego uważa się, że filologia to poważniejsze
studia niż bibliotekoznawstwo, skoro to kompletne brednie, nie mające NIC
wspólnego z nauką?
Muszę kupić tusz do rzęs i pieczarki. Pieczywo
jeszcze mam.
Brak ciągłości, fragmentaryczność. To, co
najważniejsze w tradycyjnej, tutaj niedopowiedziane. What's the point?!
Autor proponuje pewne elementy świata
przedstawionego, a czytelnik musi je poukładać. On nadaje sens czemuś, co tego
sensu nie ma.
Ja pier***! Drugi konspekt! Czy ten koszmar się
nigdy nie skończy?!
Oho, chyba mówi coś ważnego. Dyktuje definicję. semiologia/semiotyka/seznajdź
Szkoła praska, jakieś ruskie, francuskie i inne
nazwiska. Mam nadzieję, że nie będzie o to pytał. Grymas? Barthez? To ten
bramkarz? Jeszcze więcej nazwisk, których nie potrafię powtórzyć ani zapisać.
Super.
Jeszcze żarcie dla psa. Chociaż w Plazie nie ma
ulubionych smaków Grubasa. Zobaczę, czy jest farba do włosów w promocji.
Wchodzimy na jeszcze wyższy poziom pierdolenia –
analizujemy tekst literacki. Składa się z dwóch części: wstępu i całej reszty.
Bardzo się różnią, ponieważ wstęp jest krótki, a cała reszta
długa. No, nie gadaj.
Malone czeka na śmierć. Proponuje sobie i nam grę,
będzie opowiadał o aktualnej sytuacji, o rzeczach, które go otaczają i będzie
opowiadał historyjki. Czytelnik czuje się zagubiony w odbiorze takiej
powieści. To jak ja na tym wykładzie.
Izotopia w literaturze. Używanie mądrych słów nie
zrobi z tego nauki.
Godzina 10.32. Jeszcze drugie tyle. Mogę już płakać?
Pole asocjacyjne. Wewnętrznie zorganizowany
zespół wyrazów skupionych często wokół słowa-hasła dający się wyodrębnić ze
względu na zachodzące między jego składnikami zależności. Ta definicja jeszcze
trwa? Więc to jednak trzeba było pisać...
Tekst jest podzielony na rozdziały i paragrafy.
Wow, jestem pod wrażeniem.
Można wyróżnić początek tekstu, który zaczyna się
od pierwszego zdania. Przytłacza mnie geniusz tej powieści.
Godzina 10.43. Jedenaście minut. A myślałam, że
wieczność.
Śmierć się zbliża. I wish.
Czeka na śmierć, ale jeszcze żyje. Zaiste,
nieprawdopodobny to wyczyn.
Godzina 10.55. Dwanaście minut. Wyrabiam się, wytrzymałam
minutę więcej.
Izotopia czasu to określenia odnoszące się do
przyszłości, teraźniejszości i przeszłości.
Zwiększał się dystans między życiem a śmiercią.
Czyli, że co? Coś jest pomiędzy?!
DING DONG. Wybiła 11.00.
Rozejrzę się po butach. Ale najpierw coś zjem.
Czy ja mam jakiś ser w domu? Chyba tylko ten łososiowy. Uwielbiam go, smakuje
jak laboratorium chemiczne.
Na jutro nic nie muszę. Napiszę notki na Kroniki.
Te notatki wyglądają całkiem nieźle.
Gdzie on przechodzi, jak zajęcia się już kończą?
A nie, jeszcze trzy minuty... agonii. Mojej agonii, a nie jakiegoś Malone'a.
Na bibliotekoznawstwie takich notatek nie pisałaś!
OdpowiedzUsuńBo nie było zajęć z literatury.
UsuńTo by wiele wyjaśniało.
Usuń