Star Wars: Henio Awakens

STAR WARS! UWAGA! SPOILER! Ale tylko pierwszych sześciu części.
Otworzyłam podręcznik do włoskiego. Znalazłam odmianę czasownika w passato remoto. Włączyłam komputer. Wpisałam w Google altruismo. Przewinęłam na dół pierwszą stronę wyników wyszukiwania. Otworzyłam plik o nazwie antychryste.doc, czyli moją pracę magisterską. I w tym momencie przypomniałam sobie, że przecież muszę obejrzeć wszystkie części Gwiezdnych Wojen zanim udam się na Przebudzenie Mocy.
Pamiętam, że ostatnim razem, po obejrzeniu filmów po raz sto pięćdziesiąty, pochwaliłam się, że w końcu udało mi się zrozumieć, o co chodzi, kto z kim, dlaczego, jaka republika, jaka federacja. Ogarnęłam wtedy wszystko. Niestety, minęło trochę czasu, a mi pozostało wspomnienie, że zaczęło się od podatków. Próbowałam znowu zrozumieć sens całej historii, ale czytając napisy Mrocznego Widma doszłam do jedynej słusznej konkluzji: „Fuck this shit, Darth Maul jest zajebisty.”
Wielu fanów Gwiezdnych Wojen, którzy nie wiedzą, do czego zdolny jest George Lucas, ponieważ nie widzieli Star Wars Christmas Special, nie zachwyciło się postacią Jar Jar Binksa, chociaż moim zdaniem miał być substytutem C-3PO, funkcje tych postaci w filmach były niemal identyczne. Prawdę mówiąc, misa nawet lubi Jar Jara, a na pewno misa woli słuchać Jar Jar niż pozostałych dialogów. „From my point of view, the Jedi are evil!” – to przykład zdania, które przenikając krwawiące membrany uszu świdruje przez mój mózg, buzuje w żyłach i arteriach doprowadzając krew do wrzenia i w końcu dostać się do serca, by je bezlitośnie złamać. Jak można słuchać spokojnie o midichlorianach a irytować się jakimś śmiesznym stworkiem, który sobie biega w tle?
Nawet najlepsi aktorzy nie byliby w stanie uratować tych dialogów. Doug Walker mówi, że Hayden Christensen jako Anakin Skywalker to dobry wybór. Argumentuje to niezwykłą ekspresją, na jego twarzy malują się wyraźnie wszystkie emocje. Oglądałam kilka filmów z Christensenem i za każdym razem mam ten sam problem: z tonacji głosu nie jestem w stanie nawet stwierdzić, czy on krzyczy, czy zadaje pytanie. Aczkolwiek, mogę się zgodzić z Walkerem w pewnym sensie: Christensen jest dobrym aktorem, pod warunkiem, że się na niego wyłącznie patrzy, a nie słucha. Z pewnością to wygląd aktorów był brany pod uwagę w obsadzie prequeli. To niesamowite, że Mark Hamill naprawdę wygląda jak syn Natalie Portman i Haydena Christensena. Christensen ma nawet taki sam nos jak Hamill! ...po wypadku.


Zauważyłam, że w nowszych produkcjach filmowych do tworzenia nieistniejących i niezrozumiałych dla nikogo sposobów komunikacji wykorzystywane są języki romańskie. Warto było poświęcić trzy lata życia, równowagi psychicznej i zdrowia fizycznego, żeby rozumieć Minionki. I tak na przykład w Ataku Klonów, gdy Anakin przychodzi do Watto i pomaga mu coś naprawić, jak słowo daję, słyszę wyraźnie, że ten reaguje okrzykiem „¡qué puta!” Już widzę uśmieszek autora tej kwestii, zdającego sobie sprawę, że jest jedyną osobą na planie mówiącą po hiszpańsku.
Spadłam z krzesła, gdy dowiedziałam się, że Lucas od razu stworzył całą historię, a dopiero później okazało się, że jest za długa i mógł zrealizować tylko jej fragment. Przecież ten fragment, czyli Nowa Nadzieja do niczego nie pasuje, nawet do sequeli (znaczy Imperium Kontratakuje i Powró Jedi; matkoscórko, tłumaczenie, którą trylogię Star Warsów masz na myśli stanie się teraz dyscypliną olimpijską).
Darth Vader wcale nie jest największym imperatorem, spowiada się przed tym chudym, Leia mówi, że jest na smyczy chudego a podczas obrad okrągłego stołu nie siedzi, tylko stoi tuż przy tym chudym. A Lord Sidious nawet się nie pojawia w Nowej Nadziei. [Curiosidade! Ian McDiarmid dobiegający czterdziestki zagrał Sidiousa w Powrocie Jedi, a następnie, jak się nieco postarzał, zagrał młodszą wersję tej samej postaci w prequelach.]
Vader nie wiedział, że ściga swojego syna? Nazwisko Skywalker nie brzmiało mu znajomo? Leia opowiada o swojej prawdziwej matce, o swoich wspomnieniach z nią, chociaż Padme zmarła przy porodzie. Luke widząc Leię po raz pierwszy mówi o Benie Kenobi, a ona wie, o kogo chodzi, chociaż zna go wyłącznie jako Obi-Wana. Obi-Wan mówi, że porzucił to imię na długo przed narodzeniem Luke'a. Ale dopiero po tym, jak wręczył niemowlę wujostwu. Powiedział też, że Anakin pozostawił miecz świetlny dla swojego syna, ale jak się Kenobi dowiedział o ciąży to już byli śmiertelnymi wrogami. Tym mieczem zresztą Anakin, już jako Darth Vader, poszatkował młodzików. Zaiste, wielki mi honor. Ale Kenobiego to wyraźnie śmieszyło, co widać w trzeciej części, gdy rozmawiając o tym z Padme, bardzo stara się panować nad wyrazem twarzy. Jakim cudem Kenobi ma obie dłonie?! Gdzie jest Qui-Gon?! (albo, jeżeli jesteśmy wierni pierwszej trylogii: kto to jest Qui-Gon?!) No przecież Han Solo jest Jedi. Kto mówi „I've got a bad feeling about this”? Kto mówi „May the force be with you”? Kto mieczem świetlnym rozpruwa brzuch śmierdzącej bestii? Kogo nienawidzi Boba Fett? Kto wmawiając oczywistą nieprawdę wymigiwał się od kłopotów? No dobra, przynajmniej próbował.
Przebudzenie mocy rozczarowało mnie w ten sposób, że jedyne pytanie, jakie sobie zadałam po seasnie brzmiało: po kim on jest taki brzydki?
Teraz czekam z niecierpliwością na ósmą część. Zdaje się, że już mam prezent na dzień matki w 2017 roku. [edit: ledwo opublikowałam, a już przenieśli premierę na grudzień.]

Komentarze

  1. O matkoscórko... już bardziej był dla mnie zrozumiały wpis o fluktuacji rozbieżnej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, że mało zrozumiałe, dlatego tak zwlekałam z publikacją (szkic powstał ponad półtora roku temu), ale tak to za mną chodziło, że musiałam. Ale w planach jest notka z cyklu: "Najpierw zadzwonił budzik..." ;-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zamknąć oczy - opowiadanie konkursowe

Słitaśny blogasek

Z pamiętnika znudzonego informatyka