Czwartek to taki paskudny dzień, gdy wstaję bladym świtem po całym dniu na uczelni. Spóźniam się na zajęcia, nie mam czasu na wypicie kawy, a muszę jakoś wytrwać na wykładzie z literatury francuskiej. Porównujemy powieść tradycyjną z nową powieścią. Dzisiaj zajmowaliśmy się tekstem Malone umiera. Chcecie zobaczyć moje notatki? UWAGA! Filolodzy oraz osoby, które nie lubią, jak przeklinam proszone są o nieczytanie. Wszystkie miejsca są fikcyjne, oprócz Vichy, Cannes, Roterdamu i Izraela, które są prawdziwe. Zawsze istnieją jakieś odniesienia do rzeczywistości, związek między rzeczywistością a wyobraźnią. Coś realnego ich zainspirowało. Nie może być. Pingwin wspominał Genewę, gdzie się urodził. Zajebiście. I mieszkanie w Paryżu. Coś nad Loarą. ZABIJCIE MNIE Pokazywanie fragmentów rzeczywistości. Ławeczka w parku, posesja, dom. Za co? :-( Czas. Kuźwa, dłuży się. Mój borze szumiący, co za pier***. Historia ludzi dobrej woli jest przykładem tego, czego te zajęcia nie d...