Meet the Flintstone
Ostatni wpis zainspirował mnie do przybliżenia postaci Flintstone'a. Ze swojego starego bloga, który został mi brutalnie odebrany, ale aboslutnie nie zamierzam z tego powodu zalewać się łzami, nie będę przecież rozpaczać, że mi ukradli 9 lat życia, nie jest mi wcale z tego powodu przykro, nic nie może przecież wiecznie trwać, pogodziłam się z tą stratą w zupełności, wspomnienia nie wywołują absolutnie żadnego kłucia w sercu, nie ma przecież za czym tęsknić... Tak więc wyselekcjonowałam anegdoty, których głównym bohaterem jest Flintstone jak również kilka jego złotych myśli.
- Ile Ty masz lat? - spytała go ciotka.
- 73.
- To ty jeszcze gówniarz jesteś!
- Oglądałam taki program, gdzie chłop w ciąży był - opowiadała ciotka. - Urodził się jako kobieta, przeszedł operację, ale tam w środku mu wszystko zostawili. Żona nie może mieć dzieci, to on z brzuchem chodzi. Nie wiem, jak to się skończyło, w lipcu miał rodzić.
- No ale czym? - zdziwił się Flintstone.
Przywiózł szanowną prababkę (lat 80+VAT) z kościoła. Jak ją znam to chciała się z nim umówić na przyszłą niedzielę, ale przyznaję szczerze, że nie słyszałam, co mówiła akurat w tym momencie. Doskonale natomiast moje uszy wychwyciły odpowiedź:
- Zobaczymy, czy pani dożyje.
Przyjechał do koleżanki ze szkolnej ławy akurat gdy robiła pranie. Nie mógł zrozumieć, na co jej tyle miednic z wodą (wieś, Kochani, wieś; tam się co najwyżej Frani używa.)
- Mnie jedna duża balia wystarcza. Właśnie mi się woda na pranie grzeje na słońcu.
Następnego dnia koleżanka pyta:
- Zagrzała ci się już woda?
- Jeszcze nie.
Kolejnego dnia:
- Będziesz już robił pranie?
- Tak, już się woda zagrzała, namoczyłem pranie, tylko muszę jeszcze muchy wyłapać, bo mi się potopiły.
Któregoś pięknego dnia do Flintstone'a zadzwonił syn:
- Przyjadę do ciebie niedługo, więc posprzątaj trochę.
Córka natomiast wzięła sprawy we własne ręce. Cztery dni ciężko pracowała i nie doczekała się wdzięczności:
- Dobrze, że już pojechała, bo mi za każdym razem buty kazała zdejmować.
- Kiedyś to u mnie szczypawka szła i poszła, a teraz się ślizga i iść nie może.
- Ja to chcę, żeby dzieci do mnie przyjeżdżały, a nie przez telefon pytały co u mnie. Po pieniądze to przyjeżdża! Dlatego jak dzwoni i pyta: "Co tam u ciebie ojczulku?" to ja odpowiadam "A pocałuj mnie w dupę!"
Bardzo chciał mieć wnuki (teraz już ma, ale długo mu kazali czekać), więc obmyślił taki oto sprytny plan:
- Zapłacę komuś, żeby mi córkę zgwałcił.
- Jak bym miał pieniądze to bym na dziwki wydał.
- Polak musiał być gówno warty, jak pod zaborem był.
Komentarze
Prześlij komentarz