Drogi Pamiętniczku!


Pisaliście kiedyś pamiętnik? Ja zapisałam pięć zeszytów. Zaczęłam, gdy miałam jedenaście lat, skończyłam niedługo po osiągnięciu pełnoletniości. Byłoby co czytać, gdybym tak nie bazgroliła.
Najwyraźniejsze są pierwsze wpisy, jeszcze z czasów szkoły podstawowej. Wypadałoby w tej chwili dodać, że pełne błędów językowych i ortograficznych, ale tak naprawdę znalazłam tylko jeden: acha. Eulalia jak była w ciąży czytała chyba Słownik poprawnej polszczyzny. Kilka lat później moja przyjaciółka przyznała, że w mojej obecności pilnowała tego, jak się wyrażała. Wulgaryzmy i przekleństwa w ogóle mi nie przeszkadzały, ale błędy innych zawsze poprawiałam oraz dostawałam białej gorączki, słysząc takie paskudztwa jak psiapsiółka czy brejdak.
Ciekawy wpis znalazłam pod datą 21 XII 2002 roku. Jak łatwo obliczyć, miałam jedenaście lat. Napisałam, że przyjaciółka (ta, co wyżej) wysłała mi dwa SMS-y. W jednym pytała, co słychać, a w drugim ponaglała, żebym jej odpisała. Ja tego jednak nie zrobiłam, ponieważ odczytałam wiadomości po kilku godzinach. Była to dla mnie cenna lekcja, której nie zapomnę, którą sobie wezmę głęboko do serca, żeby coś takiego mi się już nigdy więcej nie przydarzyło, że telefon należy mieć zawsze przy sobie, i to z włączonym dźwiękiem. Jeżeli Was to nie śmieszy, to spróbujcie do mnie zadzwonić.
W 2004 roku szatan mnie opętał. Dosłownie. Cały wpis z 15 września jest właśnie temu poświęcony, ale wstydzę się go przytaczać. W 2006 roku upierałam się, że nie jestem satanistką i chodziłam do kościoła (hue hue). Przewijają się tu i tam pytania, co dalej z moim życiem, jakie liceum wybrać i nurtujące mnie niezmiennie od lat: dlaczego, kuźwa, mam nogi jak słoń?! Na pierwsze nadal nie znam odpowiedzi, liceum dobre wybrałam, a jeśli chodzi o słonia, to już wiem. W zamiarzeniu natury miałam być dużo wyższa i to się miało ładnie do góry wyciągnąć.
Oprócz relacji z mojego życia w tych pamiętnikach jest wszystko: przemyślenia, obrazki, bilety, koperty, znaczki, zdjęcia, bazgroły z lekcji, teksty piosenek, plakaty, plany na następne dni, opisy meczów wraz z aktualnymi tabelami punktowymi. Na przykład napisałam jak Zidane otrzymywał  nagrodę na jakiejś gali po mundialu w 2006 roku i zapytano go, który moment w swojej karierze najbardziej zapamięta. Wszyscy zaczęli się śmiać.
Jedyne, czego nie zapisywałam na bieżąco to... najważniejsze i najbardziej znaczące wydarzenia w moim życiu. Myślałam, że w ogóle je przemilczałam, ale szukałam pod konkretnymi datami, a okazało się, że powracałam do nich dużo, dużo później. Podobnie roi się od imion ozdobionych serduszkami, a o tej jednej osobie, która... w zasadzie wystarczy powiedzieć, że „o tej jednej” jest jakoś niewiele. W ogóle mam problem z imionami, ponieważ niektórych nie kojarzę. Czy ktoś, kto zna mnie przynajmniej dziesięć lat, wie, kto to jest Sebastian? Chyba nie spotkałam portugalskiego króla, prawda?

Testament

Ja, Henio Trolejbus, córka syn dziecko Eulalii Pstryk, będąc w pełni władz umysłowych i świadomy podejmowanych decyzji, zapisuję swoją ostatnią wolę:
1. Szafkę pod oknem polecam spalić z całą zawartością, bez otwierania.
2. Zwłoki moje proszę obedrzeć ze skóry, tatuaże zachować w formalinie, a resztę (nerki, płuca, serce – w świetnym stanie, prawie nieużywane) rozdać potrzebującym.


Komentarze

  1. Pod takim testamentem chyba sporo osób by się z chęcią podpisało :) I motyw muzyczny bardzo na miejscu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zamknąć oczy - opowiadanie konkursowe

Słitaśny blogasek

Z pamiętnika znudzonego informatyka