Jak Henio nie został(by) polonistą
Ostatnio pewien znajomy zapytał mnie, będąc niemal pewnym pozytywnej odpowiedzi, czy nie chciałam studiować filologii polskiej. Nie ma mowy, absolutnie nie brałam czegoś takiego pod uwagę. Powodów jest kilka, a przewodzi im Marcin Świetlicki. Miałam jakieś 15 lat, gdy brałam udział w konkursie Scena Młodych, w którym to między innymi była kategoria literacka: dla prozy i dla poezji. Uroczyste rozdanie nagród rozpoczynał wykład pewnego człowieka (jakiś poeta, artysta, juror), którego nazwiska nie warto pamiętać. Z jego bełkotu wyłapałam, że właśnie obraża wszystkich uczestników, stwierdzając, iż poziom był tak tragiczny, że pierwszego miejsca nawet nie przyznano. Radził zatem młodym poetom przede wszystkim, by nie otwierali wyważonych drzwi, a nadto poczytali sobie nieco współczesnej poezji - Marcina Świetlickiego chociażby. Pamiętam, że to nazwisko (znane mi już wtedy z KOŁA) wyrwało mnie z głębokich rozmyślań "co mi tu, kurka wodna, nie pasuje z tymi drzwiami?" Prze...