Miłość na ścieżkach rowerowych
Jako że dziś walentynki, napiszę o czymś, co kocham: co widzę, gdy jeżdżę na rolkach. Osobiście uważam, że ścieżka rowerowa jest rowerową tylko z nazwy i tak naprawdę jest terenem przeznaczonym do uprawiania różnych sportów tak, aby nie sprawiać zagrożenia dla innych osób. Wielu rowerzystom marzy się ścieżka tylko dla nich, co przypomina mi postawę osób postulujących zakaz wstępu dzieciom do jakicholwiek przestrzeni publicznych: restauracji, sklepów czy przystanków autobusowych. Nie bądźmy egoistami, zmieścimy się wszyscy, świata nie zabraknie. Mnie, na przykład, nic i nikt nie przeszkadza na ścieżce rowerowej oprócz... rowerzystów. Nie lubię, gdy naprzeciwko mnie jedzie rowerzysta trzymający spokojnie dłonie na udach, bo przecież jest mistrzem w jeździe bez trzymanki. Nie lubię tego, ale to jeszcze nie irytacja. Irytują mnie rowerzyści, którzy trzymają jedną rękę na kierownicy, a drugą, razem z głową kierują do torebeczek czy kieszeni umieszczonych tak, że nie mają możliwoś...