Posty

Faccio la filologa

Obraz
Tekst dotyczący studiów wyższych powinien być napisany zgodnie z akademickimi standardami, a więc zawierać hipotezę, argumenty i wnioski. I tak zrobię. Hipoteza Nie można nie kochać studiów, które wybrałam. Tak, wiem, że jeszcze niedawno pisałam Samobójstwo na 1000 sposobów na wykładach z literatury, ale takie zajęcia też są potrzebne, żeby... właściwie nie wiem, po co, ale przynajmniej miałam materiał na Kroniki. Argument pierwszy Nauka języków obcych jest fascynująca. Im więcej języków znamy, tym głupsze skojarzenia nam przychodzą do głowy. Te relacje między językami, podobieństwa, różnice, dosłowne i niedosłowne tłumaczenia, te pościgi, te wybuchy! Z drugiej strony zajmuje nam dłuższą chwilę rozszyfrowanie, dlaczego internety śmieją się z portugalskiego ciastka ze śmietany (pastel de nata). Języka włoskiego zaczęłam się uczyć niedawno, więc jeszcze go nie czuję, jeszcze muszę go sobie tłumaczyć żeby rozumieć. Colazione to śniadanie, tappeto to dywan, a divano to sofa. Mo...

Miłość na ścieżkach rowerowych

Obraz
Jako że dziś walentynki, napiszę o czymś, co kocham: co widzę, gdy jeżdżę na rolkach. Osobiście uważam, że ścieżka rowerowa jest rowerową tylko z nazwy i tak naprawdę jest terenem przeznaczonym do uprawiania różnych sportów tak, aby nie sprawiać zagrożenia dla innych osób. Wielu rowerzystom marzy się ścieżka tylko dla nich, co przypomina mi postawę osób postulujących zakaz wstępu dzieciom do jakicholwiek przestrzeni publicznych: restauracji, sklepów czy przystanków autobusowych. Nie bądźmy egoistami, zmieścimy się wszyscy, świata nie zabraknie. Mnie, na przykład, nic i nikt nie przeszkadza na ścieżce rowerowej oprócz... rowerzystów. Nie lubię, gdy naprzeciwko mnie jedzie rowerzysta trzymający spokojnie dłonie na udach, bo przecież jest mistrzem w jeździe bez trzymanki. Nie lubię tego, ale to jeszcze nie irytacja. Irytują mnie rowerzyści, którzy trzymają jedną rękę na kierownicy, a drugą, razem z głową kierują do torebeczek czy kieszeni umieszczonych tak, że nie mają możliwoś...

Sąsiadka

W czerwcu miała miejsce taka niezwykła historia: – Sąsiadka się skarży, że dwadzieścia lat w jednym bloku mieszkamy, a dzieci „dzień dobry” nie mówią – opowiada Abuela. Wprowadzam w ruch trybiki w rozumku. Przecież grzecznie się witam ze wszystkimi, nawet sobie chwilę porozmawiamy. Ostatnio sąsiadka pytała, kiedy obrona... Tylko do tych nowych rzadko się odzywam, ale oni jacyś tacy smutni. Jeszcze ani razu nie widziałam, żeby się uśmiechali [minęło ponad pół roku, a uśmiechu nadal nie widziałam]. – Która sąsiadka? – dopytuję. – Ta z trzeciego piętra, gdzie jamnika mieli. – Ale jamnika to mieli ci dwaj faceci, ojciec z synem. – I jest też żona i matka. – TO Z NIMI MIESZKA JAKAŚ KOBIETA?! Trochę mi to zajęło, ale po dwudziestu trzech latach zorientowałam się, że mam sąsiadkę, której powinnam się kłaniać. Już nawet wiem, jak wygląda. I tak, kilka dni przed świętami śpię sobie jak zawsze, ponieważ mam kochanego pieska i jeżeli ja będę spać do 14, to jej też nie będzie ...

Czwartek

Obraz
Jako że jest czwartek, nie obejdzie się bez cytaciku z moich ukochanych zajęć (cytacik pochodzi z jakieś ważnej i poważnej klasyki literatury: Ja cię wolę niż moje indyki . I niech to będzie podsumowanie zajęć z literatury oraz niech posłuży za odpowiedź na pytanie: "czy możliwa jest komercjalizacja w humanistyce? Czy humaniści tworzą coś, za co inni są skłonni zapłacić?"

I rzeczywiście tak jest

Samobójstwo na 1000 sposobów Rozdział III Tydzień temu zajęcia były dziwnie spokojne i nudne, więc na takie przygotowałam się i dzisiaj. Rzeczywiście, na początku wydawało się, że nie będzie czego notować, ale z czasem wykład się rozkręcił. Konkretnie rozkręciło mnie zdanie, uwaga, cytat: opinie sprzeczne nawet jak się nie czytało książki . Koniec cytatu. Najpierw musiałam znaleźć notatki. Zgadłam, że to ta kartka, na której widniało wielkimi literami: DEBIL. Były to moje własne refleksje na temat pisarzy, niestosujących znaków interpunkcyjnych. Zajmujemy się dzisiaj autotematyzmem i autobiografią. Mamy mieszanki autobiografii i fikcji. Czyli znów będziemy się zachwycać faktem, że pisarzy coś zainspirowało. Coś poza procentami, ma się rozumieć. Stare formy już się przejadły i trzeba je zastąpić nowymi, wyruszyć na poszukiwania. Akurat weszła Artista, której sposobem na przetrwanie tego wykładu jest skrócenie swojej obecności na nim do minimum, więc nie wiem, jakie i...

Herbata z rumem

Czwartek. A więc najwyższy czas na drugi rozdział mojej genialnej powieści Samobójstwo na 1000 sposobów . Znów nie zdążyłam napić się kawy, ale tym razem nie klęłam, a wręcz przeciwnie – recholiłam się jak głupia siedząc na wprost profesora. Zastanawiało mnie tylko, czemu on wyglądał, jakby mówił o tym wszystkim zupełnie poważnie. Dzisiaj nie będzie wiele ode mnie. Nic o żarciu dla psów ani farbie do włosów. Dzisiaj tylko i wyłącznie notatki dotyczące literatury, poważnej nauki o literaturze: dosłowne cytaty, to, co profesor powiedział (oraz to, co mi się wydawało, że powiedział) i raptem kilka moich komentarzy (zapisanych kursywą). A to dlatego, że zostałam tak przytłoczona poziomem naukowości tego wykładu, że nie mam już nic do dodania. To co nas zaskakuje i zdumiewa to obecność wody. Pod różnymi postaciami oddziałuje na bohaterów. Najpierw deszcz. Pada. Morza i jeziora to też woda. Woda jest substancją płynną znajdującą się w różnych cieczach oraz wszystkich napojach. N...

Bez kofeiny

Czwartek to taki paskudny dzień, gdy wstaję bladym świtem po całym dniu na uczelni. Spóźniam się na zajęcia, nie mam czasu na wypicie kawy, a muszę jakoś wytrwać na wykładzie z literatury francuskiej. Porównujemy powieść tradycyjną z nową powieścią. Dzisiaj zajmowaliśmy się tekstem Malone umiera. Chcecie zobaczyć moje notatki? UWAGA! Filolodzy oraz osoby, które nie lubią, jak przeklinam proszone są o nieczytanie. Wszystkie miejsca są fikcyjne, oprócz Vichy, Cannes, Roterdamu i Izraela, które są prawdziwe. Zawsze istnieją jakieś odniesienia do rzeczywistości, związek między rzeczywistością a wyobraźnią. Coś realnego ich zainspirowało. Nie może być. Pingwin wspominał Genewę, gdzie się urodził. Zajebiście. I mieszkanie w Paryżu. Coś nad Loarą. ZABIJCIE MNIE Pokazywanie fragmentów rzeczywistości. Ławeczka w parku, posesja, dom. Za co? :-( Czas. Kuźwa, dłuży się. Mój borze szumiący, co za pier***. Historia ludzi dobrej woli jest przykładem tego, czego te zajęcia nie d...