Posty

Kopciuszek dzisiaj, dzisiaj Kopciuszek

Obraz
Kopciuszek żyje sobie dzisiaj pośród nas. Jej matka zmarła przy porodzie, ponieważ próba uratowania jej zagroziłaby życiu dziecka, więc lekarzowi mogła grozić odpowiedzialność karna. Wolał nie ryzykować. Chociaż klauzula sumienia – był katolikiem – kazała mu ratować każde życie poczęte, a matka Kopciuszka niewątpliwie życiem poczętym była. Ojciec Kopciuszka załamał się po śmierci żony i zaczął pić. Nieraz mały Kopciuszek prowadził po ulicy zataczającego się ojca ku przerażeniu zaaferowanych, acz biernych sąsiadek. Kręciły głowami i mruczały pod nosem „patologia”. Nawet nie podejrzewały, że każdego wieczoru w barze okoliczna „patologia” piła za ich zdrowie. – Za tych, którzy nie muszą się znieczulać, oby nigdy nas nie zrozumieli! Panie barman, jeszcze nalej! Nie za dużo, tak w sam raz. Tak, by głowę mieć na karku, lecz by pamięć trafił szlag. Po pewnej nocnej eskapadzie, gdy obudził się z obrączką na palcu i u boku czegoś, co w zamierzeniu natury miało być kobietą, stwi...

Słitaśny blogasek

Obraz
Liebster Award oznacza z niemiecka w wolnym tłumaczeniu ʻnagroda dla słitaśnego blogaskaʼ. Rozprzestrzenia się jak zaraza internetowy łańcuszek. Jak ją dostaniesz, podajesz dalej kilku blogerom, których lubisz. Zasady są różne, tym razem uwzględniają 11 pytań, na które odpowiadasz, a potem wymyślasz własne dla swoich nominowanych. Dostałam nominację od Darka z Się Mówi . Dziękuję bardzo. Lubię Darka. To jego blog sprawił, że zaczęłam planować zmianę szablonu na coś takiego w jego stylu. Tylko coś mi się w realizacji omskło... Darek ładnie pisze. Inspiruje. Czytając jego bloga nabierasz ochoty, żeby zmienić coś w swoim życiu na lepsze i podążać za jego przykładem. Ale potem wymyśla coś takiego jak „nastaw się pozytywnie do każdej mijanej na ulicy osoby” i witki opadają. Gdzie ja takie narkotyki dostanę?

Idę albo nie idę

Obraz
Oto Nuno Henriques. Mieszka ze mną. Lubi jeść miodek i firanki. Dzisiaj ma wam coś do opowiedzenia.

Pół człowiek, pół magister

Obraz
   Gdybym był magistrem dejdel didel dejdel digu digu didel, dejdel dum. Cały dzień bym biddy, biddy bum, gdybym ja ten dylpom miał. Nauki bym się brzydził, dejdel didel dejdel digu digu didel, dejdel dum, gdybym ja ten biddy, biddy bum digu digu didel, dyplom miał. Zbudowałbym ja markę najlepszą na świecie, każdy by zatrudnić mnie chciał. A ofert by bez liku w mejlu było mym: książek – ho, ho! – filmów jeszcze i więcej, i porno zlecenia też bym miał, bo sobie tak akurat życzyłbym. Zasób to ja chcę dorodny mieć słów, co krok „vamos”, „Portugal”, „está bem”. Taki koncert – ojojoj! – jak ze snu: tu słownik, tam przewodnik, coś z fodar i coś z kur… I już każdy w krąg połapie się, że właśnie ja, magister, pracuję tu! Już widzę moją kotkę jako magistrową; ach, ma półmiski pełne dwa. W kuchni krząta się, gdzie myszy moc i ważna jest, że aż strach, i wszystkim ona rządzi. Oj, ależ radość ona ma, mogąc sobie miauczeć dzień i ...

Praca magisterska: epilog

Obraz
Jak się już napiszę pracę magisterską to ogarnia człowieka pustka. Wszystko traci sens, brakuje motywacji do robienia czegokolwiek, namiętnie oglądana argentyńska telenowela nagle staje się nieznośnie nudna. Kim jestem? Dokąd zmierzam? Umówiłam się z panią promotor, że przyniosę pracę w środę, toteż pobiegłam na uczelnię z samego rana. W czwartek. Praca napisana, jeszcze sobie tylko szybciutko wydrukuję. No, żebym się nie zdziwiła. Drukarka powitała mnie serdecznym i typowym dla naszych relacji: – Pier*** się!

Praca magisterska

Obraz
Preferencje muzyczne studentów w zależności od tego, jak bardzo są w dupie z pisaniem pracy magisterskiej: studium z autopsji 1. Proces powstawania pracy 1.1. Maj po październiku: dowód na istnienie podróży w czasie 1.2. Człowiek nie jest kotem: bezzasadne twierdzenia o potrzebie snu 1.3. Zawartość treści w tekście wyrażona w procenatch: operacje na liczbach jednocyfrowych 1.4. Porównanie stanu wiedzy studenta przed i po napisaniu rozdziału teoretycznego: operacje na zerach 1.5. Cytowania opatrzone przypisem: kto jest odpowiedzialny za pieprzenie głupot 1.6. Analiza składu chemicznego kofeiny i tuszu drukarskiego: ile stron tekstu można wyprodukować ze słoika kawy liofilizowanej

Amaro dusi papugę

Są takie rzeczy, które nie wszyscy zrozumieją. Są takie historie, które nie rozśmieszą osób, których tam nie było. Ale pozwolicie, że zapiszę sobie taką historię tutaj, żeby kiedyś, po latach (jeżeli Blogger nie upadnie tak jak mój poprzedni, siedmioletni blog, ale nieee, ja żadnej urazy nie trzymam, już całkiem o sprawie zapomniałam, wcale do tego nie wracam, to było tak dawno, kto by to pamiętał, że był cały żółciutki, pełen śłitaśnych obrazeczków i różnych głupich tekstów, które zapisałam, żeby nie zginęły) przeczytać, przypomnieć sobie i się uśmiechnąć. A może wzruszyć. Siedzimy na zajęciach w małej salce, skupieni wokół stolika. Nie wszyscy, bo nie wszyscy się zmieścili i piszą na kolanach. Pani doktor prowadzi zajęcia, Pilantra częstuje wafelkami, a w szafie siedzi Profezorro. Też nie wiem, o co chodzi z tą szafą, ten żarcik już krążył, jak dołączyłam. – To teraz państwo mają dwie minutki, żeby sobie przypomnieć strukturalizm. Ludzkie głosy milkną, słychać szelest przerzuc...