Posty

Przepis na jednorożca

Obraz
Zajmujemy się na zajęciach horoskapami i znakami zodiaku, w które nikt nie wierzy, bo według nich wszyscy jesteśmy piękni. Bezczelne kłamstwa, ale pomówić o czymś trzeba. - Które z cech wypisanych tutaj najbardziej do ciebie pasują? - Inteligente, inventivo, independente ... - E modesta - zauważa niezwykle słusznie o Professor. Niedługo później, może ze dwa dni, zdarzyło mi się mieć wątpliwości odnośnie swego wypracowania. Nie byłam pewna, czy nie użyłam zbyt dużego skrótu myślowego, czy jasne było, co chciałam przekazać. Zawezwałam więc Eulalię na konsultację i zacytowałam kłopotliwy fragment. - W porządku, ja zrozumiałam. No ale ja to inteligentna jestem. Jak to mówią: niedaleko pada jabłko od dwustukilowej jabłoni.    Nie da się ukryć, że w tym semestrze wyjątkowo powoli rozpędzamy się z nauką języków. O Professor, co to niedawno został ojcem, nie krył swego zdziwienia dowiedziawszy się, iż z a Professorą przebrnęliśmy dopie...

Walking on the Bus

- To gdzie będziecie pracować oprócz bibliotek i archiwów? - Na ulicy. - W McDonald's. - Katalogowanie żywności? High quality hamburgers. Cheeseburgery w twardej okładce... - Jakie przedmioty was interesują na tych studiach? - pytanie skierowane do studentów III roku informacji naukowej i bibliotekoznawstwa. . . . - Co taka cisza? - Jeżeli coś się da policzyć to używamy a lub an . Jeżeli się nie da to nie używamy niczego. Proszę bardzo, tłumaczymy: kot ma ogon . Krople potu pojawiają się na czołach studentów, których gnębi problem mnogości kota. - Cat has a tail. - Następny. - Cat has got a tail. - Proszę, jak ambitnie. Następny. - Cat have a tail. - No proszę, ile wersji. Jedna głupsza od drugiej. Zdecydowaną większość obecnych na zajęciach stanowią studentki, ale tak się jakoś złożyło, że to właśnie na studenta trafiło przetłumaczenie zdania: on mi się podoba. - No dobrze, nie żyjemy już w dziewiętnastym wieku. - Jak się pan...

Unia Europejska sponsoruje

Gratulacje, Heniu. Rozpocząłeś trzeci równoległy kurs, gratulujemy absolutnego braku wyobraźni. Nie przyszło ci do głowy, żeby tak dla odmiany w końcu coś ukończyć? Nie, ty, jak idiota cieszysz się, że będziesz siedzieć na uczelni od 8.00 do 19.30 i jesteś pełen entuzjazmu na myśl o czekającej cię przygodzie. - Zobaczcie, zobaczcie, dostałam pendrive'a. - Zepsuje ci się. Wszystkim się psuje. Wymieniają, ale tylko jeżeli nie zetrze się napis. - O, pendrive od razu na smyczy. Podoba mnie się. - Urwie się. - I długopis, o proszę, też dostałam. - Zepsuje się. O, to, tutaj ci odpadnie. - A z zeszytem co się stanie? Papier mi się pod długopisem rozłoży? - Nie, ale okładka się oderwie. - Idź na panel wcześnie to dostaniesz kubek. - Od którego odpadnie ucho? - Tobie się jeszcze nie chwaliłam. Zapisałam się na specjalizację. O, proszę, dostałam długopis. - Daję mu dwa dni. - Pendrive'a też mi dali. - Uważaj, bo od razu zawirusowany. Podczas pierwszych...

Bajkoterapia

- Eulalia chciała, cobym jej Kubusia Puchatka wypożyczyła - tłumaczę się z chwilowej nieobecności Oli-Babie. - Po co? - Bo chce przeczytać. Książki głównie temu służą. Chyba, że psu się zęby wyrzynają. - Ale Puchatka ? - Książki dla dzieci są bardzo mądre, nieraz mądrzejsze od tych Paulów Coelhów i jemu podobnych. - Ja swojej mamie zaproponowałam Kubusia . Odpowiedziała: "weź się odwal, w ryja chcesz dostać?" - Są też książki dla dzieci o tym, jak sobie radzić z agresją. - Coś mi, kur**, sugerujesz?!

Sektor X

Obraz
Pamiętam, jakby to było wczoraj (poza tym, że nie pamiętam szczegółów takich jak daty). Wychodziłam z biblioteki publicznej trzymając w ręce zapas książek Krystyny Siesickiej. Śmiem twierdzić, iż działo się to latem, ewentualnie wczesną jesienią, a ja musiałam mieć 14 lat. Zwróciłam uwagę na ogłoszenie "Wydajemy własną książkę" - konkurs dla młodzieży. I ruszyła lawina! Termin zgłoszeń upływał w marcu (albo w jakimś innym miesiącu z r . <drapie się po głowie> Marzec nie ma przecież dźwięku r ...), więc miałam wiele czasu na stworzenie powieści, którą podbiję świat. Podjęłam się zadania niezwykle chętnie. Po kilku miesiącach tekst był gotowy i sprawdzony przez nauczycielkę. Eulalia znalazła sposób na wydrukowanie go tak, aby potem złożyć w składki. Ja zajęłam się sklejaniem i zszywaniem, a Oli-Baba użyczyła swego talentu malarskiego dołączając rysunki do poszczególnych rozdziałów i tworząc tę piękną okładkę. Przyznaję, że nie wysiliłam się na oryginalną tematy...

Dhà Dheug

Obraz
Chlipam. Tęksnię bardzo i jeszcze bardziej chlipam. I jeszcze bardziej tęsknię. Niestety nie udało się zapisać wszystkich elementów graficznych, więc wygląda to pusto. A ładniutki był. Może nie zawsze, bo różne kolorki miewał. Opiekawałam się nim dzielnie, dbałam, żeby się dobrze prezentował, nie pozwalałam sobie na żadne błędy. Skończyłby dzisiaj 9 lat. Toż ja nawet Heniem Trolejbusem nie byłam, gdy go zakładałam! A było to 1 października 2003 roku, wieczorową porą, więc pierwszą notkę dodałam dzień później. A jakaż to była radość, gdy skończył lat 5! Jakaż to ja dumna byłam. Jaki przegląd dokładny zrobiłam. Ze trzy notki okolicznościowe powstały. Gdzieś mam jeszcze dokładne statystyki wykonane specjalnie na tę okazję. Niestety notka nie mogła mieć więcej niż 4000 znaków. Bywało to za mało. W dodatku pisząc łatwo było popełnić błąd i stracić wszystko, co się do tej pory napisało. Czasem się okazywało, że notka zaginęła w trakcie zapisywania i musiałam nad nią pracować jeszc...

O Heniu, który nie został naukowcem

Obraz
Dawno, dawno temu mały Henio stawiający swe pierwsze kroki w Instytucie Bibliotekoznawstwa i Informacji Naukowej (tak, studia mają odwrotną nazwę, ale czy jest coś, czego Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej nie przekręca?) był zafascynowany absolutnie wszystkim, czego przyszło mu się uczyć. Z wypiekami na twarzy słuchał każdego wykładu, przyswajał dzielnie wiedzę ze wszystkich możliwych źródeł, rwał się do pisania referatów i snuł swe nieśmiałe, acz ambitne plany na przyszłość. Tak, tak, marzyła mu się kariera naukowa. Chciał wiedzieć więcej, czytać więcej, uczyć się więcej i pisać mądre rzeczy. Wir zaczął go wciągać, czytał te naukowe teksty pisane przez mądrych, wykształconych ludzi, czytał, czytał... Aż w końcu któregoś dnia doszedł do wniosku, że nie ma bata, Henio nie będzie takich głupot pisać! Moja kariera naukowa zakończyła się zanim się zaczęła, ale ja tego dłużej nie zniesę! Weźmy taki bardzo mądry artykuł bardzo mądrego naukowca, który na przykładzie książki średniowi...