Posty

Czy w Lublinie pada?

Obraz
Byle do egzaminu z hiszpańskiego. Jak już będzie po wszystkim to blog odżyje, ja się rozleniwię, okna się umyją, a pająki wyprowadzą z mojego pokoju. Byle do wakacji. EDIT: Zdałam sobie sprawę, że to zdjęcie wymaga kontekstu. Otóż mój kochany Grubasek rozłożył się na parapecie z wyrazem pyska „pełnia szczęścia”. Miałam ją stamtąd zabrać i zamknąć okno, gdy zacznie padać, coby mi się nie nalało do pokoju. Gdy zaczęło padać, podniosła łebek i pochrząkiwała z niezadowoleniem, jednak nie chciała schodzić z parapetu. Cóż począć, jak ma się miękkie serce? Przykryłam zarówno psa jak i wszystko dookoła ręcznikiem. Jak widać, była zachwycona.

Kilka ogryzków

Obraz
Robiłam ostatnio porządki na dysku i znalazłam kilka notatek i szkiców, rozmówek, których nie dało się do niczego podczepić. Pewnego razu przyjaciółka namawiała mnie: – Pakuj się. Jedziemy na Erasmusa. – Pojedziemy do Portugalii i będziemy wykorzystywać Portugalczyków... – Tak. To moje największe marzenie. <3 – ...do robienia kanapek. *.* – Czemu my się przyjaźnimy? – Heniu, trzeba iść do sklepu – mówi Eulalia w dzień, w którym miała mi przygotować coś pysznego do jedzenia. – Znowu? – pytam pełna entuzjazmu. – To chcesz tę lazanię czy nie? – Nie aż tak... – Właśnie tę cechę w tobie podziwiam – powiedziała znienacka Eulalia. – A którą? Bo wszystkie są godne podziwu. – Skromność. Mojej kochanej uczelni chcę podziękować za to, że tak dba, abym była dobrze poinformowana, chcę zapytać, dlaczego rani mnie w samo serce wieszając tak brzydko i źle zrobione plakaty, oraz poprosić o nadanie mojemu psu tytułu Honorowego Studenta Instytutu Camõesa, ponie...

Francuski chiński polski piesek :3

Obraz

Sunday Morning

Niedziela. Weekend. Słodkie lenistwo. Lenistwo jak lenistwo. Pomimo moich błagań, próśb i gróźb, praca licencjacka nie chce się sama napisać. Obudziłam się i za nic nie chciało mi się wstawać, żeby szukać zegarka. Dlatego postanowiłam nasłuchiwać. Z kuchni słyszę harmider i wygląda na to, że tworzony przez więcej niż jedną osobą. Znaczy: domownicy już na nogach. Jako że nadeszła wiosna, sypiam przy otwartym oknie, które to znajduje się na parterze, tuż przy wejściu do klatki. Słyszę zatem każde tupanie, a nawet cichutkie rozmowy (sąsiedzi, strzeżcie się :>). Dzisiaj usłyszałam grupę mężczyzn, którzy naprawiali samochód. Oni rozmawiali, silnik rzęził. Analizując wszystkie dochodzące moich uszu sygnały wpadłam w lekką panikę stwierdzając, że zaspałam i, jak nic, wybiło już południe. A przecież praca licencjacka! I jeszcze tuziny innych referatów – zaczynam wątpić, czy rzeczywiście są dla nas korzystniejsze niż egzaminy. Sięgam po zegarek i co widzę? 6.53. Szósta pięćdziesiąt tr...

Jaki piękny dzień!

Obraz
– Jaki piękny dzień!... rozpocznie się za jakieś cztery godziny – pomyślałam wyłączając budzik. Jak mawia Eulalia „zwlokłam swoje zwłoki” i zrobiłam sobie kawę. Chyba. Nie pamiętam. Tak sobie zakładam, że skoro ją wypiłam to musiałam ją wcześniej zrobić. Wyglądałam co chwilę przez okno próbując odnaleźć odpowiedź na odwieczne pytanie ludzkości – może nie tyle ludzkości, co kobiet – w co się ubrać. Teraz jest chłodno, zanim dojdę na uczelnię zrobi się gorąco, a jak będę wracać to znowu będzie piź zimno. Nic dziwnego, że pogoda jest rodzaju żeńskiego. Między jednym a drugim wychyleniem za okno zerknęłam na zegarek i wykorzystując wybitne matematyczne zdolności szybko obliczyłam, że jak wyjdę z domu za –10 minut to jeszcze zdążę na seminarium. Kiedyś ich wszystkich zaskoczę i przyjdę na czas. Spóźniłam się na referat o Saussurze (nie, żeby on był jakoś szczególnie ważny dla językoznawstwa), ale na szczęście zdążyłam na własny o wściekliznie i chorobie szalonych krów (bardzo ważn...

Tylko nikomu nie mówcie!

Obraz
– Zobacz, Eulalia, kto mówi, że pracy nie ma? Praca jest! Nic, tylko brać! I robić, robić, robić... I nikt ci za to nie zapłaci. O, tutaj na przykład, dostaliśmy ofertę od naszej wykładowczyni. Zaznaczono, że wiadomość jest własnością bla bla bla, nie wolno jej kopiować, ujawniać informacji, bla bla bla. Dlatego nie mów nikomu, że ci powiedziałam. Pewna poważna instytucja z dużego portugalskiego miasta poszukuje studentów posługujących się językiem portugalskim. Wystarczy sobie opłacić przejazd, zakwaterowanie, generalnie zainstalować się na własny koszt w stolicy Portugalii i bezpłatny staż jest twój! Nie sprecyzowali, ile godzin trwają takie praktyki ani co wchodzi w zakres obowiązków, ale nie zdziwiłabym się, gdyby to było zbieranie bawełny. W ogłoszeniu nie ma nic o znajomości języka polskiego. Nie mogą sobie tam na miejscu znaleźć jakiegoś frajera? – Spójrz na to z drugiej strony. Możesz sobie potem wpisać taki staż w CV. – Taa... Jak się będę ubiegać o bezpłatne praktyk...

No, to wpadłam

Obraz
Sawyer Hartman Mam marzenie. No, ale kto nie ma? Marzenia są różne: bardziej realne – nowy tatuaż, mniej realne – Sawyer Hartman, zupełnie niemożliwe do zrealizowania – napisana praca licencjacka. Ostatnią grupę marzeń stanowią te, które same w sobie są możliwe do spełnienia, ale na przeszkodzie stoją niezbędne po temu warunki, to jest piniondz . Dlatego jak tylko wygram w totolotka, napadnę na bank lub zarobię krocie jako gwiazda jutuba, spełnię se to marzenie, a co! Jak już Wam kiedyś opowiadał Mądry Miś, Heniutek oddał stare książki i zabawki biednym dzieciom. Nie wszystkie, ponieważ niektórych się wstydził, w dodatku był do nich bardzo przywiązany. Wiadomo, jak dziecko ma jakąś ulubioną zabawkę to ją wybrudzi, wytarmosi i taka po przejściach bardziej mu się podoba niż nowiuśka błyskotka, o którą trzeba dbać. Coś we mnie z dziecka zostało. – Może ja ci kupię jakieś nowe koszulki? Wszystkie masz dziurawe – proponuje Eulalia. – Nie. Właśnie dlatego w nich chodzę, że już ...