Posty

Praca magisterska: epilog

Obraz
Jak się już napiszę pracę magisterską to ogarnia człowieka pustka. Wszystko traci sens, brakuje motywacji do robienia czegokolwiek, namiętnie oglądana argentyńska telenowela nagle staje się nieznośnie nudna. Kim jestem? Dokąd zmierzam? Umówiłam się z panią promotor, że przyniosę pracę w środę, toteż pobiegłam na uczelnię z samego rana. W czwartek. Praca napisana, jeszcze sobie tylko szybciutko wydrukuję. No, żebym się nie zdziwiła. Drukarka powitała mnie serdecznym i typowym dla naszych relacji: – Pier*** się!

Praca magisterska

Obraz
Preferencje muzyczne studentów w zależności od tego, jak bardzo są w dupie z pisaniem pracy magisterskiej: studium z autopsji 1. Proces powstawania pracy 1.1. Maj po październiku: dowód na istnienie podróży w czasie 1.2. Człowiek nie jest kotem: bezzasadne twierdzenia o potrzebie snu 1.3. Zawartość treści w tekście wyrażona w procenatch: operacje na liczbach jednocyfrowych 1.4. Porównanie stanu wiedzy studenta przed i po napisaniu rozdziału teoretycznego: operacje na zerach 1.5. Cytowania opatrzone przypisem: kto jest odpowiedzialny za pieprzenie głupot 1.6. Analiza składu chemicznego kofeiny i tuszu drukarskiego: ile stron tekstu można wyprodukować ze słoika kawy liofilizowanej

Amaro dusi papugę

Są takie rzeczy, które nie wszyscy zrozumieją. Są takie historie, które nie rozśmieszą osób, których tam nie było. Ale pozwolicie, że zapiszę sobie taką historię tutaj, żeby kiedyś, po latach (jeżeli Blogger nie upadnie tak jak mój poprzedni, siedmioletni blog, ale nieee, ja żadnej urazy nie trzymam, już całkiem o sprawie zapomniałam, wcale do tego nie wracam, to było tak dawno, kto by to pamiętał, że był cały żółciutki, pełen śłitaśnych obrazeczków i różnych głupich tekstów, które zapisałam, żeby nie zginęły) przeczytać, przypomnieć sobie i się uśmiechnąć. A może wzruszyć. Siedzimy na zajęciach w małej salce, skupieni wokół stolika. Nie wszyscy, bo nie wszyscy się zmieścili i piszą na kolanach. Pani doktor prowadzi zajęcia, Pilantra częstuje wafelkami, a w szafie siedzi Profezorro. Też nie wiem, o co chodzi z tą szafą, ten żarcik już krążył, jak dołączyłam. – To teraz państwo mają dwie minutki, żeby sobie przypomnieć strukturalizm. Ludzkie głosy milkną, słychać szelest przerzuc...

Portugalczyk Osculati

Obraz
Piosenka, którą każdy student portugalistyki znać powinien – Portugalczyk Osculati . Kabaret Starszych Panów zaprezentował ją na początku lat sześćdziesiątych, czyli w erze przedfacebookowej, a nawet przedinternetowej (szok i niedowierzanie!), zatem nie można mieć do nich pretensji o to, że tytułowe nazwisko ani imię (Vincenty) nie brzmią w ogóle portugalsko. Nawet dzisiaj, w dobie Internetu – kto z Was wie, jak brzmi ten język? Dobra, Wy wiecie, bo w większości jesteście moimi znajomymi ze studiów. To pytanie do całej reszty. Nieważne jednak, czy Osculati wygląda, zachowuje się, nazywa jak Portugalczyk, bo nie o niego tu chodzi, a o... jakby to tak delikatnie... panujące w społeczeństwie przekonanie o zachowaniu części Polek. Ale to tylko żarcik, kabarecik, satyryczna pioseneczka. Wężykiem, Jasiu, Wężykiem. Dawno, dawno temu w Polsce żyło się marzeniami. O zagranicy (tej cywilizowanej, nie o Ruskich), o lepszym życiu, o bogactwie i o dobrobycie. Zachód w naszych oczach miał to w...

Kiedy ranne wstają zorze

Obraz
Popularnym typem wideła publikowanym przez vlogerów (na prośbę widzów zresztą) jest „poranna rutyna”, w których vloger pokazuje krok po kroku, co robi po przebudzeniu, że zawsze tak pięknie wygląda. Co robić, żeby pięknie wyglądać to akurat nie jest pytanie do mnie, ale mnie również zdarza się każdego ranka wstać. Zima. Zimno. Pierwsze, co robię, to sięgam do okna, żeby je zamknąć. Zrzucam z parapetu butelkę z wodą prosto na klatkę chomika. Nuno ucieka przestraszony, a ja odbudowuję mu te rury, bo jak tego nie zrobię to ucieknie, wlezie pod szafę i tam zostanie. Może mi znajdzie kolejne notatki sprzed kilku lat?

Star Wars: Henio Awakens

Obraz
STAR WARS! UWAGA! SPOILER! Ale tylko pierwszych sześciu części. Otworzyłam podręcznik do włoskiego. Znalazłam odmianę czasownika w passato remoto. Włączyłam komputer. Wpisałam w Google altruismo. Przewinęłam na dół pierwszą stronę wyników wyszukiwania. Otworzyłam plik o nazwie antychryste.doc, czyli moją pracę magisterską. I w tym momencie przypomniałam sobie, że przecież muszę obejrzeć wszystkie części Gwiezdnych Wojen zanim udam się na Przebudzenie Mocy . Pamiętam, że ostatnim razem, po obejrzeniu filmów po raz sto pięćdziesiąty, pochwaliłam się, że w końcu udało mi się zrozumieć, o co chodzi, kto z kim, dlaczego, jaka republika, jaka federacja. Ogarnęłam wtedy wszystko. Niestety, minęło trochę czasu, a mi pozostało wspomnienie, że zaczęło się od podatków. Próbowałam znowu zrozumieć sens całej historii, ale czytając napisy Mrocznego Widma doszłam do jedynej słusznej konkluzji: „ Fuck this shit , Darth Maul jest zajebisty.”

Tłumaczenie albo psikus

Obraz
Jako że dzisiaj Halloween, które z racji wyznawanego systemu filozoficznego obchodzę, opowiem Wam straszną, przerażającą, mrożącą krew w żyłach opowieść. Będzie to druga część Dr Jekylla i pana Tłumacza . Zatem, jeśli jesteście na tyle odważni, zgaście światła, włączcie nastrojową muzykę i oddajcie się lekturze. Łohoho, też mi robota – tłumaczenie. Co w tym może być trudnego? Se znajdujesz hasło i se spisujesz. Co to, w słowniku nie ma podskarbiego litewskiego ? Jest, akurat podskarbi litewski to mój najmniejszy problem. Wyobraźmy sobie, że autor oryginału jest debilem. Zdarza się, kto mu zabroni? Teksty kompletnie idiotyczne, bez ładu i składu można tłumaczyć bez poprawek. Czytelnik nie będzie miał wątpliwości, kto tu jest idiotą. Znacznie gorzej, gdy autor jest przeciętny, ale się stara i tylko czasem pomyli znaczenie wyrazów, które wyrażają podobne koncepty albo w utartym zwrocie podmieni wyraz na bardzo zbliżony znaczeniowo i sprawi, że wyrażenie jest niby poprawne, ale nie...