Dhà Dheug
Chlipam. Tęksnię bardzo i jeszcze bardziej chlipam. I jeszcze bardziej tęsknię. Niestety nie udało się zapisać wszystkich elementów graficznych, więc wygląda to pusto. A ładniutki był. Może nie zawsze, bo różne kolorki miewał. Opiekawałam się nim dzielnie, dbałam, żeby się dobrze prezentował, nie pozwalałam sobie na żadne błędy.
Skończyłby dzisiaj 9 lat. Toż ja nawet Heniem Trolejbusem nie byłam, gdy go zakładałam! A było to 1 października 2003 roku, wieczorową porą, więc pierwszą notkę dodałam dzień później. A jakaż to była radość, gdy skończył lat 5! Jakaż to ja dumna byłam. Jaki przegląd dokładny zrobiłam. Ze trzy notki okolicznościowe powstały. Gdzieś mam jeszcze dokładne statystyki wykonane specjalnie na tę okazję.
Niestety notka nie mogła mieć więcej niż 4000 znaków. Bywało to za mało. W dodatku pisząc łatwo było popełnić błąd i stracić wszystko, co się do tej pory napisało. Czasem się okazywało, że notka zaginęła w trakcie zapisywania i musiałam nad nią pracować jeszcze raz. Żeby się tego ustrzec po napisaniu zaznaczałam tekst i klikałam "kopiuj", ale pewnego razu niechcący wcisnęłam spację. Całą pracę szlag trafił.
Dlatego przyzwyczaiłam się do pisania notek w Wordzie. I tu pojawiał się taki problem, że niektóre znaki były dla bloga nieczytelne. Zamiast myślnika czy cudzysłowu pojawiały się różne znaczki. Po hiszpańsku to jeszcze się dało o pisać, ale po portugalsku już niestety nie.
Nie było możliwości jakiejkolwiek edycji tekstu: żadnych akapitów, żadnego justowania, do wyboru z pięć czcionek, z których działały dwie. Co sprytniejsi ustawiali kolorki tekstu, ale ja się na tym nie znałam. Zdjęcia nie mogły być większe niż 300 x 300 pikseli i wyłącznie w formacie jpg i gif. Tylko jedno na notkę. Nie było też możliwości ich ustawienia. Wszystkie automatycznie szły w lewy górny róg. Absolutnie nie było mowy o jakichś innych, dodatkowych linkach. Żadnych filmów z YouTube'a, właściwie ze zwykłym linkiem był problem, bo przy długim rzędzie znaków spacje włączały się automatycznie i nie dało się z tym nic zrobić.
Szablonów do wyboru było początkowo 3, a po pewnym czasie zrobiło się aż 5! Specjalnie wymyślne nie były jak widać. Zmieniał się tyko styl rameczek, ale i tu trzeba się było przyjrzeć, by to w ogóle dostrzec. Można było sobie kolorki wybrać. Z tym, że nie było podglądu, więc siedziałam w ustawieniach na jednej karcie, a drugą z blogiem odświeżałam po każdej modyfikacji. Poszczególne elementy nie były konkretnie opisane, więc właściwie nigdy nie wiedziałam, gdzie wypadnie wybrany przeze mnie kolor. Na tło tekstu można było wybrać takie śliczne tapety z kolorowymi wzorkami. Odczytanie tekstu z czegoś takiego stanowiło nie lada wyzwanie. No ale jak nie ustawić, jak to takie śliczne? Nie, nie było możliwości ustawienia tego w innym miejscu. Przypominano nam stale, że jesteśmy wyłącznie częścią Tenbitu, a nie na swojej własnej stronie. Nagłówek z psem i menu towarzyszyły każdemu blogowi.
W czasie niesprzyjających warunków atmosferycznych - a czasem i w sprzyjających - cały serwis się zawieszał i nie można było się do niczego dostać. Ileż to ja się strachu najadłam za pierwszym razem! Potem szło się przyzwyczaić. Chociaż raz zmotywowało mnie to do założenia bloga na Onecie. Cieszyłam się, że blog cały mój, że mogę wszystko poustawiać jak chcę, że tu sobie wstawię zdjęcie The Beatles, a tam logo Celticu, a w tle to flagę Szkocji. Jak chciałam tak zrobiłam, a potem uznałam, że jednak to jest brzydkie i ja chcę z powrotem mojego Dhà Dheuga.
Tak, tak. Imię też miał. Nawet kilka. Początkowo jakieś Dzienniczek Ucznia, Dziennik Ludzika. Potem, gdy pojawiło się moje alter ego, czy jak to zwać, blog mój też nosił nazwę Henio Trolejbus. A potem już został ochrzszczony Dhà Dheug - jako że się wtedy uczyłam (dużo powiedziane) szkockiego gaelickiego.
Dorastał razem ze mną. Był głupim dzieciaczkiem, zbuntowanym nastolatkiem, cieszącym się życiem studentem. W końcu, po wielu, wielu próbach i porażkach oboje odnaleźliśmy swoje ostateczne formy i ich się trzymaliśmy. Głupie? Bo to tylko blog? Nie. To byłam ja, to było moje dziecko. Czy ktokolwiek nadaje swojemu blogowi imię (nie nazwę)? Czy ktoś zwraca się do swojego bloga: Dhà Dheug, Dziecinko? Czy ktokolwiek składa blogowi życzenia 1 czerwca?
Tym wpisem kończę temat mojego starego bloga. Żadnych więcej żalów, żadnych więcej łez. Żegnaj, moja Dziecinko.
.
.
.
JA PIER...!


To co to się stało? Przypomniałaś mi tym wpisem mój pierwszy blog, który założyłam jakieś 8 lat temu... był taki słodki. Usuneli mi go niestety czego nie mogę wybaczyć. Rozumiem Twój żal i sentyment. Rozumiem...
OdpowiedzUsuń