Me want books!
Jakiś rok temu napisałam notkę A Day in the Library, którą oparłam na osobistych doświadczeniach. Kilka dni temu znów
miałam przyjemność (buahahaha! xD) odwiedzić Bibliotekę Główną UMCSu i
odniosłam dziwne wrażenie, że szanowna dyrekcja nie tylko przeczytała moje
wypociny, ale jeszcze wzięła je sobie do serca.
Pierwsza z czytelni, którą opisałam
słowami: "Spotykasz się ze spojrzeniem
pełnym lekceważenia i pogardy, w głosie wyczuwasz agresję, gdy oznajmiają, że
trzeba zamówić. Jak śmiesz przychodzić tutaj i prosić o cokolwiek?"
została zamknięta do odwołania. Właściwie to nic specjalnego, ponieważ w trakcie moich studiów zamknięto już 3 czytelnie. Z niecierpliwością czekam na rozwój sytuacji.
Następnie
napisałam jak udałam się do informatorium. I tutaj przeprowadzana jest
prawdziwa rewolucja. Rok temu nie było tam nikogo, tylko wiatr hulał między
stolikami. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy weszłam i człowiek (żywy
człowiek!) zwrócił się do mnie słowami:
I jeszcze chce
mi dopomóc! Jak miło!
- Szukam
materiałów o teorii bibliografii.
- Ale co pani
tu robi? Tu jest czytelnia! Kto panią tu przysłał?!
Zresetowałam
sytuację, a więc wyszłam i weszłam jeszcze raz (nie żartuję, naprawdę to
zrobiłam.) Po powrocie wpadłam na innego żywego i sympatycznego człowieka,
który mi dopomógł. Konkretnie, wyjaśnił, że w związku z tym, iż opracowują
wolny dostęp to chwilowo do niektórych materiałów dostępu nie ma w ogóle
(zgadnijcie, do których.)
Pisałam rok
temu, że stoliki zwykle są zajęte przez jakieś projekty. To też się zmieniło.
Nie ma stolików.
"Równie
dobrze mogła taczką wywieźć całego Estreichera i też nikt by nie
zauważył." Teraz już tak dobrze nie będzie. Wyobraźcie sobie, że
zainstalowano bramki. Takie jak w sklepie. Takie piszczące. Czytelników teraz
nie ma (wnioskuję z tego jak ja zostałam potraktowana), natomiast, jak
wspominałam, opracowują wolny dostęp. I noszą te namagnesowane książki w te i
nazad, a bramka wyje jak pijany R2D2.
Na koniec pochwalę się osobistym sukcesem: po dwóch latach, przy okazji podbijania obiegówki zmieniono mi na koncie czytelnika "stydent" na "student". Muito obrigada!

"I noszą te namagnesowane książki w te i nazad, a bramka wyje jak pijany R2D2." Buahauhahauahahauhauhahahauhauhauhauhauha....iiiihhaaaaaaaaaaaaaaaaaa, iiiiihhhaaaaaaaaaaaaaaaaa :D
OdpowiedzUsuńZrobiłaś mi dzień tym wpisem Heniu!
OdpowiedzUsuńArenque
Taka też moja misja. ^^ Cieszę się, że się podobało i cieszę się, że nie zapomniałaś o nas tam, daleko, za oceanem. :-D
Usuń