Posty

Star Wars: Henio Awakens

Obraz
STAR WARS! UWAGA! SPOILER! Ale tylko pierwszych sześciu części. Otworzyłam podręcznik do włoskiego. Znalazłam odmianę czasownika w passato remoto. Włączyłam komputer. Wpisałam w Google altruismo. Przewinęłam na dół pierwszą stronę wyników wyszukiwania. Otworzyłam plik o nazwie antychryste.doc, czyli moją pracę magisterską. I w tym momencie przypomniałam sobie, że przecież muszę obejrzeć wszystkie części Gwiezdnych Wojen zanim udam się na Przebudzenie Mocy . Pamiętam, że ostatnim razem, po obejrzeniu filmów po raz sto pięćdziesiąty, pochwaliłam się, że w końcu udało mi się zrozumieć, o co chodzi, kto z kim, dlaczego, jaka republika, jaka federacja. Ogarnęłam wtedy wszystko. Niestety, minęło trochę czasu, a mi pozostało wspomnienie, że zaczęło się od podatków. Próbowałam znowu zrozumieć sens całej historii, ale czytając napisy Mrocznego Widma doszłam do jedynej słusznej konkluzji: „ Fuck this shit , Darth Maul jest zajebisty.”

Tłumaczenie albo psikus

Obraz
Jako że dzisiaj Halloween, które z racji wyznawanego systemu filozoficznego obchodzę, opowiem Wam straszną, przerażającą, mrożącą krew w żyłach opowieść. Będzie to druga część Dr Jekylla i pana Tłumacza . Zatem, jeśli jesteście na tyle odważni, zgaście światła, włączcie nastrojową muzykę i oddajcie się lekturze. Łohoho, też mi robota – tłumaczenie. Co w tym może być trudnego? Se znajdujesz hasło i se spisujesz. Co to, w słowniku nie ma podskarbiego litewskiego ? Jest, akurat podskarbi litewski to mój najmniejszy problem. Wyobraźmy sobie, że autor oryginału jest debilem. Zdarza się, kto mu zabroni? Teksty kompletnie idiotyczne, bez ładu i składu można tłumaczyć bez poprawek. Czytelnik nie będzie miał wątpliwości, kto tu jest idiotą. Znacznie gorzej, gdy autor jest przeciętny, ale się stara i tylko czasem pomyli znaczenie wyrazów, które wyrażają podobne koncepty albo w utartym zwrocie podmieni wyraz na bardzo zbliżony znaczeniowo i sprawi, że wyrażenie jest niby poprawne, ale nie...

Dr Jekyll i pan Tłumacz

Obraz
Nie chcę się chwalić, ale muszę – mówię po polsku. I to całkiem nieźle, cały czas się rozwijam, czytuję porady, przeglądam słowniki, sięgam do wiarygodnych źródeł (jak by urocza wykładowczyni z tytułem doktora nie była, nie uwierzę, że konstrukcja „ ubrać krawat ” jest poprawna) i dbam o to, aby moja polszczyzna była jak najbliższa perfekcji. Poprawiam nawet teksty innych osób, ale tylko wtedy, gdy sobie tego życzą. W pracy nie zwracam uwagi na „opłukasz” – regionalizmy błędami nie są, a skoro wszyscy tam tak mówią, to chyba mogę to uznać za lokalizm . Niech sobie płukają , ja wypłuczę . Wszystko pięknie, tylko skrywam pewną straszną tajemnicę. Czasami dr Jekyll (Henry zresztą) języka polskiego staje się... panem Tłumaczem! [grzmoty za oknem, złowieszczy śmiech i piąta symfonia Beethovena] Z tłumaczeniami jest tak, że na początku wszystko wydaje się takie prościutkie. „Na początku” oznacza przy pierwszym czytaniu – rozumiem tekst, łatwy, zaraz to wszystko ładnie napiszę. Po...

Leci mucha po miód

Obraz
Leci mucha po miód, czyli krótka refleksja o stanie literatury polskiej i światowej, obecnej, przeszłej i zapewne przyszłej – opowiadanie. Zazdroszczę moim przyjaciołom. Od dzieciństwa mieli pomysł na swoją przyszłość i trzymali się go, dążyli do wytyczonego celu. Wiedzieli dokładnie, czego chcą od życia i jak to osiągnąć. Ja zawsze coś zmyślałem, gdy pytano mnie , co będę robił, jak będę duży. Może to z powodu tej baśni, którą czytała mi ciocia? Pamiętam, jak podsłuchałem mamę, gdy tłumaczyła swojej siostrze, że Kopciuszek Andersena uczy jedynie, że najważniejsze w życiu to być pięknym, bogatym i nie pracować. Może to ta baśń sprawiła, że nie byłem jak moi przyjaciele? Wojtek, jak większość chłopców, chciał zostać strażakiem. Miał jakieś pięć lat, gdy w domu jego sąsiadów wybuchł pożar. Rzecz miała miejsce podczas srogiej zimy. Sąsiadka dokładała właśnie do pieca, takiego kaflowego, jakie można jeszcze spotkać na wsiach, gdy kilka rozżarzonych kawałków drewna osunęło się na ka...

Krystyna Siesicka

Obraz
Ta notka powinna była powstać dawno temu, ale o sprawie dowiedziałam się rankiem w dniu wyjazdu i tak odkładałam i odkładałam. Trzeciego lipca 2015 roku zmarła Krystyna Siesicka – autorka literatury dla młodzieży, której powieści towarzyszyły kilku pokoleniom nastolatek. Uwielbiałam ją, przeczytałam prawie wszystkie jej książki. Chyba dzięki niej w ogóle zaczęłam czytać, ponieważ jako dziecko niechętnie to robiłam. Dopiero w gimnazjum, z pomocą dobrych przyjaciół, odkryłam piękny świat literatury. Krystyna Siesicka z moją ukochaną książką Wróć, Aleksandrze! Zapałka na zakręcie Pierwszą jej książką, którą przeczytałam była również pierwszą, którą wydała – Zapałka na zakręcie znaleziona na półce Eulalii. Jako że ma otwarte zakończenie, czytelniczki zasypywały Siesicką pytaniem „i co z nimi było dalej?”, co zaowocowało wydaniem w 1999 roku Pejzażu Sentymentalnego . Jest to chyba jedna z najlepszych kontynuacji jakie kiedykolwiek powstały, ponieważ kończy się w dokładnie taki ...

Dragon Ball WTF

Obraz
O tym, jak istotna jest praca tłumacza przekonało się każde polskie dziecko, które uważa, że główny bohater Dragon Balla nazywa się Songo. Goku to imię, Son to nazwisko, ale w tamtych stronach świata podaje się je odwrotnie niż u nas. I to jest właśnie sedno pracy tłumacza – słówek można nie znać, od tego są słowniki, ale trzeba wiedzieć wszystko inne, wszystko dookoła. No, to wam wytłumaczyłam... Co jakiś czas otchłanie internetów radują nas wiadomościami, że oto w przygotowaniu kolejna seria naszego ukochanego serialu z dzieciństwa. Są nawet plakaty, trailery, daty premiery, wszyscy czekają niecierpliwie i oto nadchodzi! Koniec świata z 2012 roku... Dlatego nie ma większego zaskoczenia niż prawdziwy powrót do dzieciństwa. Mieliśmy na przykład Dragon Ball Kai w latach 2009-2011, czyli taką odrestaurowaną wersję Dragon Ball Z . Składa się ze znacznie mniejszej liczby odcinków, więc jest zdecydowanie lepsza od oryginału, głównie dlatego, że ucięto ostatnią sagę i całość kończy ...

Językowe rewolucje

Obraz
Dawno, dawno temu nagrałam filmik z Mądrym Misiem, którego obecnie – jak każda osoba patrząca na swoje przeszłe dokonania – bardzo się wstydzę i chętnie bym go usunęła. Dlatego nie podam linku, tylko opiszę fragment. Mądry Miś czytał książkę z dziewiętnastego wieku o najpowszechniejszych błędach językowych i był nieco skonsternowany, gdy natrafił na słowo wziąść – nie jako przykład błędu, tylko normalne słowo użyte w tekście. Błędy popełnialiśmy zawsze i będziemy je popełniać nadal, ponieważ nie dość, że nasz piękny ojczysty język jest nie do ogarnięcia, to również jest żywy, rozwija się, zmienia, ustalane są nowe normy, wydawane nowe słowniki, więc argument „dobrze mówię, bo tak mnie w szkole uczyli” można sobie wsadzić. Sam fakt, że odnajdujemy w literaturze sprzed wielu, wielu lat formy słów, które dzisiaj uznawane są za niepoprawne, nie oznacza, że kiedykolwiek były poprawne. Po prostu nie było internautów, którzy by szybko wychwycili błąd i zlinczowali autora. Profesor Bań...